O mnie
Galeria
Wystawy
Teksty
Film
Książki
Księga gości
Kontakt
strona główna

2005-07-12 :: Podmiana skanów
Witek zwrócił mi uwagę, że skany do albumu są brudne i za małe. Przez 18 godzin non-stop skanowałem wszystkie prace ponownie na moim niconie. Barwy odżyły! Tymczasem kiepskie technicznie prace już ustawiono w dokumencie - trzeba je podmienać - ku zrozumiełemu niezadowoleniu ludzi. Muszę tego osobiście dopilnować! Nie ma rady. I nie ma kompromisu z jakością.

2005-07-09 :: 100 obrazów Tukana
Udało mi się zgromadzić na stronie reprodukcje 100 obrazów Eugeniusza Wolskiego (zobaczcie w dziale Galeria) - i teraz dopiero mam poczucie, że odbiorca może wyrobić sobie jakiś pogląd o skali i rozległości zainteresowań Mistrza. Kiedy czekałem dziś na Tukana pod jego blokiem, zauważyłem dziesiątki obrazów malowanych sprayem na murze i pomyślałem, że ich autorzy też chcieliby być artystami. Ale stać ich tylko na wygłup. To właśnie oni zabili Beksińskiego. Z własnej niemocy, bezsilności, miałkości, niocości. Zderzyły się wówczas dwie estetyki - ta przawdziwa i antyestetyka ulicy. A efekt był, jak zawsze w takich razach - straszny. Odwiedziliśmy z Mistrzem erem kamedułów. Rozmawialiśmy z przeorem. Wędrowaliśmy wokół dachu. Piliśmy herbatę z bratem Janem. Wypoczęliśmy idealnie.

2005-07-07 :: Album jest gotowy
Książka gotowa. Dziś dorzuciliśmy z Agatą wiersze, Staszek zamknął prace estetyczne. Co czuję? Spore emocje. A propos. Agnieszka Malatyńska zwróciła mi uwagę, że mój blog dotyczy tylko fotografii i nie przedostaje się tu za wiele z prywatnego życia, ku rozpaczy fanów. A więc drodzy - rzygać mi się chce tymi zdjęciami i wierszami, mam to gdzieś i myślę już tylko o wakacjach. Szczerze, prosto, bezpośrednio. A po wakacjach zastanowię się nad otwarciem galerii fotografii.

2005-07-06 :: Drukarnia
Pracy jeszcze moc, choć album wyłania się jak na dłoni. Czas pomyśleć o kosztach. A4, 104 strony + okładka karton powlekany folią, oczywiście, kreda matowa. Zaczyna się nowy kłopot - dofinansowanie nie wystarczy! Trzeba szybko znaleźć sponsora i to na całkiem sporą kwotę. Wakacje temu jednak nie sprzyjają. Wot i problem.

2005-07-04 :: Album się wyłania!
Z mroku wyłania się kształt mojego albumu. Środek już jest gotowy. Staszek dokonał cudu! Opracował całość na A4. Poszedł dalej i głębiej plastycznie niż myślałem - jednym słowem wyczerpał wszystkie możliwości. Jest super. Jeśli tak dalej pójdzie - zwyciężymy!

2005-07-02 :: Wernisaż Tukana
Spotkanie w galerii Raven wypadło znakomicie. Pejzaże Tukana, jak słusznie napisała Jolka Antecka, mogą się podobać w Nowym Jorku, Paryżu, Berlinie - bo to malarz światowy. Szkoda tylko, że tak mało znany (zapraszam do działu galeria). Stąd wielkie nadzieje na wystawę w Bielsku, w październiku. Ja jestem zadowolony, chociaż nawaliła telewizja, choć radio... itd. Kropla drąży skałę - a Tukan wkrótce wybuchnie. Moje hasło promocyjne: "Władca wyobraźni" bardzo się podoba.

2005-07-01 :: Makieta
Powoli powstaje makieta albumu. Niezawodni - Agata Wawryszczuk, Jacek Wrzesiński i Staszek Stolec - odrzucili wraz ze mmną ok. 1/3 zdjęć, jeśli nie więcej. Jakościowo jest więc cudownie. Gorsza sprawa z układem kompozycyjnym. Boję się, czy ułożymy jakąś plastyczną story, czy też tylko prosty zestaw przypadkowych zdjęć? To bardzo duże zagrożenie. Ufajmy jednak, że jakoś wszystko samo siądzie.

2005-06-29 :: Cała naprzód
Jest już tytuł mojego albumu: Światło Kraków. Kolejne rozdziały: We mgle (Ze zbioru Magia i mgła), Źródło światła (Kameduli) i W blasku (popołudniowo - wieczorne miasto). Całość zamyka lampa zawieszona na Kościele Mariackim w liliowej poświacie zmierzchu. Chcemy skany sprawdzić u Krzyśka Prądzyńskiego - jakie są w barwie i w gęstości, bo na naszych monitorach, to szkoda nawet gadać. Makieta powstaje - równocześnie myślą o niej Staszek i Agata. Dyskusja w piątek. Musimy złożyć wstępnie całość.

2005-06-26 :: Pierwsze kroki
Gdyby nie to, że jestem urodzonym optymistą – pewnie bym już zwątpił. Początki pracy nad moim albumem są fatalne. Pierwszego dnia walczyliśmy przy macu z Azją, który miał 40 stopni gorączki, ciągle zasypiał, w końcu kupiłem mu ibuprom, a on zażył od razu 4 tabletki. Dobrze, że nie umarł. Drugiego dnia pracowałem z Markiem, szło nam dobrze, ale po kilku godzinach przełożyliśmy sprawę na następny dzień. Niestety, Marek musiał wyjechać. Czwartego dnia pracowałem z Rafałem – miał 30 minut czasu. Piątego dnia znowu pracowałem z Markiem – spóźnił się godzinę, ale było dobrze. Teraz mam wszystkie skany skadrowane i ustawione w barwie. Jednak ich wielkość i jakość są bardzo różne. Szkoda, że nie nauczyłem się obsługiwać mojego skanera – będzie wkrótce bardzo potrzebny. Nie ważne. W tym tygodniu musi powstać pierwsza makieta. Po prostu musi.

2005-06-22 :: Chaos
Na mojej stronie panuje straszny rozgardiasz, ze względu na przygotowania i prace albumowe. Niestety, tak będzie aż do końca lipca. Potem dokonam liftingu swojej www. Wprowadzę na poczesne miejsce nowy album i dorobię księgę gości. Przymierzam się do tego już od dawna. Szczególnie ważna będzie również wystawa fotograficzna w Budapeszcie, która odbędzie się w październiku br. Trzeba ją ładnie zareklamować i zaprezentować. A potem wystawa i książka "Mistyczny Salwator" - październik 2006.

Strona: 1 2 3 4 5 6 7 8 9 10 11 12 13 14 15 16 17 18 19 20 21 22 23 24 25 26 27 28 29 30 31 32 33 34 35 36 37 38 39 40 41 42 43 44 45 46 47 48 49 50 51 52 53 54 55 56 57 58 59 60 61 62 63 64 65 66 67 68 69 70 71 72 73 74 75 76 77 78 79 80 81 82 83 84 85 86 87 88