O mnie
Galeria
Wystawy
Teksty
Film
Książki
Księga gości
Kontakt
strona główna

2006-02-08 :: Praca, praca...
Powoli dodaję na stronę zdjęcia z sesji zimowej u kamedułów. Może się nadadzą na widokówki?

2006-02-01 :: Nowe sprawy
Kolejne sesje przemysłowe są coraz lepsze. Do dziś wykonałem przynajmniej 20 wystawowych kadrów, a czeka mnie jeszcze noc i 6 sesji wiosenno - jesiennych. Będzie więc bardzo dobrze! Naprawdę, jestem zadowolony. Już wkrótce wrzucę skany na stronę www.
Dziś dałem zaliczkę za obiektyw canona klasy "L" 70 - 200 IS ze światłem 2, 8 oraz oryginalny konwerter 2 X. To prawdziwa armata!!! Będzie bardzo potrzebna w Marakeszu i Casablance, gdzie wybieram się w październiku na plener.
Mój przyjaciel - Ojciec Maksymilian Kozłowski - leży chory w szpitalu. Nie jest już przeorem kamedułów. Szkoda. Był to pierwszy od lat gospodarz na Srebrnej Górze w Bielanach. Następcy nie widać. Ale niektórym to odpowiada - taki wizerunek pustelnika - niepraktyczego i zagubionego. Co się dzieje?!

2006-01-22 :: W poszukiwaniu dobrych kadrów
Zrezygnowałem z wystawy "Mistyczny Salwator", nie mam czasu, nie jestem przygotowany wewnętrznie, ludzie, którzy mieli mi wyrobić odpowiednie kontakty - zawiedli. I dobrze. Koncentruję się na fotografowaniu przemysłu. To trudne, wymagające dobrej techniki i sprzętu. Jednego i drugiego mi brakuje. Zwłaszcza długich obiektywów i lamp. Ponadto, tak się składa, że inżynierowie interesują się fotografią, znają się, sami robią, ostatnio przewodnik podawał mi z głowy współczynniki przedłużania naświetlania. Z drugiej strony to również pomaga, bo mówimy jednym językiem.
Właśnie odwiedził mnie Jacek Wrzesiński. Obejrzeliśmy wspólnie album Szenkelbacha, objaśnił mi jak, prawdopodobnie, stary mistrz pracował w ciemni. Jacek jest już bardzo wysoko. Ma zlecenia międzynarodowe, gigantyczną wiedzę, sprzęt, atelier i lampy. Jeśli ktoś zainwestuje w jego album o Krakowie - przykryje czapką wszystko, co do tej pory pojawiało się na rynku. Ale to wymaga 100 000 złotych. Trzeba być dużą firma wydawniczą.
Jednym słowem zawężam własne zainteresoania, dokonuję wyborów, przygotowuję się do fotografowania Górnego Śląska. Chciałbym zacząć za rok. Z kompletem obiektywów, 2 lampami i umiejętnością obsługiwania cyfry.
I na zakończenie! Agfa przestała produkować filmy, do końca roku konika odpuści produkcję, kodak jest na wyczerpaniu... Trzeba natychmiast kupować w hurcie błony z odległymi datami ważności. Kończy się era fotografii analogowej!

2006-01-12 :: Koszta
Dzięki zakupowi obiektywu 20 mm mogę robić zdjęcia, jakie dotychczas były dla mnie niedostępne, bajery elektroniczne do wyzwalania błysku i wspaniały statyw manfrotto - dopełniają całości inwestycji. Wydatek był wielki, dlatego podjąłem ostateczną decyzję - koniec z rozdawnictwem zdjęć firmom za darmo! Jestem już po albumie, nie muszę się kreować, zaczynam się cenić. Tak kiedyś zrobił Jacek Wrzesiński i teraz ma spokój. Wiadomo - kupujesz - płacisz 500 zł za fotę. I dziękuję. A jeśli nie - to mnie nie męcz.


2006-01-08 :: Zakupy
Niestety, muszę robić zakupy. To konieczność. Wybrałem profesjonalny statyw z głowicą wielofunkcyjną, elektronicznego pilota do aparatu, przewód TTL off camera, filter softner 77. Razem 1328 zł. Nie licho. Ale tak trzeba! Przystępuję do fotografowania Krakowa w aurze zimowej (w ogóle nie miałem takich zdjęć!) oraz wchodzę do kościołów z lampą - czas ostatni. I dobrze. Wciąż szukam również kogoś, kto przywiózłby mi z Toronto olimpusa z obiektywami. Może pogadać z LOT-em? Albo z zakonnikami? To dobry pomysł!
Ps. Widziałem ostatnio światomierz, który mierzy temperaturę barwy w stopniach Kelvina i podaje jakich korekcyjnych filtrów trzeba użyć. Ponadto standardowo wyzwala lampy i bada światło padające, a jak trzeba to odbite. Jednym słowem rakieta! Do tego obiektywy LIS - i możemy już robić za Bujaka. Prawda jest brutalna: technika to składnik współczesnej fotografii. (Oczywiście, Hermanowicz radził sobie bez tego - ale jakby żył, to by TEŻ kupował)

2005-12-25 :: Podsumowanie
Chyba już mogę spokojnie podsumować rok 2005, a był on zupełnie wyjątkowy. Zrobiłem album fotograficzny, miałem dwie wystawy i atrakcyjną promocję medialną, nawiązałem kontakty z ważnymi firmami, które być może pomogą mi w realizacji moich celów, kupiłem obiektyw, a w Toronto czeka na mnie bardzo ciekawy sprzęt analogowy. Najbliższe perspektywy są także dość obiecujące, ale to już sprawa drugorzędna, bo zawsze: wyjdzie, nie wyjdzie. Pierwszorzędną kwestią jest nabycie nowych umiejętności! Muszę wreszcie dobrze opanować lamę błyskową, kupić wężyk przedłużający do lampy, spróbować ustawić na statywach 2 błyski, kupić wężyk spustowy do puszki i bezwzględnie światomierz! Ponadto dobry, ciężki statyw. Sprawa kolejna to czarno-biała fotografia miejska (tu kłania się filtr czerwony!) i we wnęrzach kościołów. Trzeba się na tym poważnie skupić. Dopiero pokonanie wszystkich wymienionych problemów technicznych pozwoli mi uzyskać umiejętności niezbędne do fotografowania Śląska. Nie zamierzam się spieszyć. Chcę się wycofać ze wszystkich zobowiązań, za wyjątkiem fotografowania przemysłu. Myślę o cyfrowym Canonie D20. Byłby przydatny. A jak cyfrówka, to i notebook. I znów jesteśmy w domu.

2005-12-09 :: No i po promocji
Spotkanie w piwnicach restauracji Wierzynek było huczne. Na ścianach zawisły 24 moje fotografie. Na podium zasiedli: Jan Pieszczachowicz, Józek Baran, Elżbieta Wojnarowska, Jacek Wrzesiński - całość prowadził Andrzej Kozioł. Były mowy, roz-mowy, śpiew, czytanie wierszy - wszystko z okazji wydania albumu "Światło Kraków". Bufet znakomity! Równolegle w telewizyjnych "Rekomendacjach Kulturalnych" - od czwartku 22 XII polecą nasze wypowiedzi o książce. Czekam na recenzję w miesięczniku "Kraków", na "Twórczość" i na "Politykę". Mam poczucie, że zrobiłem już wszystko, co się dało i pora wracać do normalnych zajęć. Wracać, ale myśleć o Śląsku! To będzie mój kolejny album. (Specjalne podziękowania dla Agaty i prezesa Tomasza - dzięki którym całe to spotkanie)

2005-12-06 :: Nowe plany
Przede wszystkim jestem już zmęczony promocją. Dziś jeszcze wystąpimy z Józefem w telewizji, we czwartek przeżyję huczną imprezę, a potem by, by... I święty spokój. Trzeba będzie dorzucić trochę książek do księgarń, odwiedzić hotele - no i wszystko. Jak się dowiedziałem, mój wyjazd promocyjny z wystawą i albumem do Szwecji jest już właściwie zaklepany. Dostanę bilet, nocleg i diety. W tej sytuacji angażowanie się w kolejne przedsięwzięcia nie bardzo mnie interesuje. Wiem jednak, że następny album będzie o pograniczu i zamierzam poświęcić na tę przygodę kilka lat. Chcę sfotografować odchodzący Górny Śląsk.

2005-11-30 :: Zmęczenie
Jestem zmęczony rolą wydawcy, handlowca, marketingowca i autora, a im głośniej wokoło, tym bardziej wszystko wydaje mi się podejrzane. Dlatego być może odstąpię swoją wystawę (X 2006) Piotrowi, albo zrobię z nim razem, ale skromniej niż zaplanowałem. Teraz potrzebuję spokoju i światła. Muszę wiele przemyśleć. Chcę połączyć słowo z obrazem. Ale jak to zrobić, żeby osiągnąć jednolitość i zachować oryginalność. Nie mam bowiem na myśli foptoreportażu. Raczej cykl obrazów i zapisów zdarzeń lub opisów miejsc i ludzi. A przede wszystkim pora wreszcie założyć film do aparatu.

2005-11-28 :: Kalendarz
Kalendarz o kamedułach (10. tys nakładu) się podoba. I dobrze. Na mieście wiszą plakaty, w kioskach leży nakład. Sprzedaż - 30 dni. A ja już przygotowuję się do promocji albumu w Piwnicy i w Wierzynku.

Strona: 1 2 3 4 5 6 7 8 9 10 11 12 13 14 15 16 17 18 19 20 21 22 23 24 25 26 27 28 29 30 31 32 33 34 35 36 37 38 39 40 41 42 43 44 45 46 47 48 49 50 51 52 53 54 55 56 57 58 59 60 61 62 63 64 65 66 67 68 69 70 71 72 73 74 75 76 77 78 79 80 81 82 83 84 85 86 87 88