O mnie
Galeria
Wystawy
Teksty
Film
Książki
Księga gości
Kontakt
strona główna

2013-11-06 :: Trzy życia do zabicia

To jest sen. Wpadłem do komputerowej gry i biegnę jak szalony po korytarzach fortecy, pokonując kolejne poziomy abstrakcji. Wokoło widać ludzi w mundurach, wybuchają bomby, ktoś strzela – Szybciej, szybciej! Masz jeszcze tylko 3 życia… Do zabicia. Chyba że jesteś mechanizmem doskonałym…



2013-10-24 :: Finał

20 dzień szkoleń, to już finał. Przez moje ręce przeszło ze 300 osób. Co czuję? Wielką ulgę. Sądzę, że przekazałem szkolonym dobrą wiedzę. Wszystko to mnie wzmacnia. Nawet trudne sytuacje, frustracje i wybuchy złości. Teraz będę szedł do przodu tak długo, dopóki ktoś, coś? mnie nie powstrzyma. Z determinacją. 



2013-10-18 :: Tyle pracy

Mam tak wiele pracy, że nie zostaje czasu na francuski, nie wspominając o czymkolwiek innym. Codziennie prowadzę warsztaty - już 14 dni. Mordercza robota. Za każdym razem czuję się jak aktor po spektaklu - spalony do zera. Jeszcze tydzień. Potem przygotowanie cyklu imprez, raport roczny, podręcznik, film instruktażowy, meeting, itd. itp. Dałem sobie 100 dni na rozwinięcie skrzydeł i doprowadzę sprawy do końca. Determinacja. Kreacja. Ekstremalne doświadczenie dydaktyczne. Alle!



2013-10-16 :: Dyplom

Późna kolacja z Nicolasem w La Petite France. Świetne wino, sery, bageietka, oliwki, rozmowy o fotografii. Rezerwuję stoliki na sobotę, na imprezę po oblewaniu dyplomów. Skończyłem zarządzanie kulturą. Jako profesjonalista jestem zupełnie innym człowiekiem, w innym świecie, z innymi ideami w głowie. Szerzej widzę, więcej dostrzegam, więcej potrafię. Wspaniałe studia!



2013-10-13 :: Ważne zadania

Na razie wpisów nie będzie. "Wyszłam do sklepu, zaraz wracam". Zajmuję się tworzeniem podstaw nowej dydaktyki, którą nazwałem dydaktyką ekstremalną. Poza tym praktycznie używam Koła Jakości, Strategii Błękitnego Oceanu, Złotego Kręgu itd. Wciąga mnie wielka, fascynująca gra, która nazywa się zarządzaniem. 



2013-08-02 :: Kłajpeda

W dwóch słowach się nie da. Na więcej nie mam siły. Puste i nieskażone plażde Zatoki Kurońskiej nie mają chyba sobie równych. Piasek jest biały i szklisty jak sól, kilometrami można iść po wydmach, w morze, w ciszy, w prawdziwym  zachwycie. Niemieckie, drewniane wille po wsiach - fantastyczne. Wszystko jest fantastycznde. Żyjemy tu z Litwinami, Białorusinami, Ukraińcami, Rosjanami,  jemy po wschodniemu, pijemy po polsku, gadamy po rosyjsku. Główny temat: życie w postkomunie - ileż podobieństw, mimo kulturowych różnic.  Bosko!



2013-07-22 :: 55

Sporo osób pamiętało, miło, 55 lat - nie w kij dmuchał! Z okazji urodzin pojechałem do przyczepy campingowej opodal eremu na Wygrach, na wspaniałe pierogi z jabłkami, serem i jagodami - fantastyczne! Wypiłem piwo "Żubr", posiedziałem nad wodą. Postanowiłem zostać zwykłym człowiekiem. Żona przyjęła ten fakt z entuzjazmem. Zapytała tylko podejrzliwie, co robi zwykły człowiek. Robi on zwykłe rzeczy i nie stawia sobie zbyt wysoko poprzeczki ambicji, zadawalają go rezultaty przeciętne, głównie chodzi o to, żeby zarobić, wyspać się i relaksować podczas weekendu. Jeszcze nie wiem. Dopiero się uczę, dam radę...



2013-07-14 :: Niedziela u Karpiów

Wspaniały dzień w lesie na Czerwonym Bagnie u Darka Karpia. Długi spacer po okolicy wśród much i komarów, niespieszne rozmowy w drewnianym Domu Trapera, picie suktinisu i soku z brzozy, a wieczorem oglądanie filmu Marka, operatora z TVN 24, który genialnie opowiedział obrazami historię Indianina znad Biebrzy. Wspaniały czas, esencja prawdziwego życia. Kunszt kulinarny Beaty - niezapomniany!



2013-07-13 :: Miłosz i stuliściec

Myślę, że dojrzały Miłosz zatrzymywał się najpierw w Sejnach. Wchodził do klasztoru i spoglądał na rzeźbę Matki Boskiej, która ma 600 lat, a po rozłożeniu tworzy coś w rodzaju ołtarza – wewnątrz figury jest wyrzeźbiony Bóg, Duch św. i Jezus rozpięty na krzyżu. Więc tak naprawdę to Matka Boska szkatułkowa, jedyna taka na świecie, jak zapewnia staruszka zakonnica. Pomysł wydaje się manierystyczny, tymczasem dzieło pochodzi z wieków średnich, tworząc dość niezwykłe sejneńskie kuriozum - otoczone wotami, cudowne, słynne…


Myślę, że potem Miłosz wzruszał się w Żegarach, bo nazwa wsi przypominała mu w brzmieniu grupę literacką, którą założył z przyjaciółmi w Wilnie. Dalej już prosto – jechał przez pola, przecinał górę nad jeziorem i zjeżdżał do dworu dziadka w Krasnogrudzie. Młody Miłosz przyjeżdżał tu czerwonym fordem. Mieszkał na stryszku. Bawił się w towarzystwie warszawsko-wileńskim – otaczali go oficerowie, ziemianie... Jego czerwone auto wryło się bardzo mocno w pamięć miejscowych, którzy wciąż wspominają ten samochód. W wielkiej zieleni taki surrealizm!


Wszędzie wokoło spotykam poetę. W parku, w którym na stare lata szukał bezskutecznie starej lipy, w dworskich pokojach, w ulubionych przepisach kulinarnych na bigos, albo śledzie z jabłkami i imbirem – zawieszonych w kuchni. Na ganku refleksyjnie czytam jego teksty – to jednak wielka polszczyzna. 


Krasnogrudzianie, zebrani w tutejszej fundacji, chcą tworzyć rodzinną Europę. Zderzają artystów litewskich, polskich, białoruskich… coś z tego ma wynikać. To dziwne, bo własnych Litwinów mają przecież za miedzą i mogliby zacząć właśnie od nich – przełamać niechęć, uprzedzenia, założyć wspólny zespół muzyczny, teatr, czy cokolwiek. A najlepiej żeby zbudowali drogę do Burbiszek. Co na to powiedziałby Miłosz?


Stoję na placu w Sejnach i jem stuliściec, najlepszy jaki tu robią, fantastyczny, miód ścieka mi między palcami, mak wpada między zęby. Nie, absolutnie nie chce się wyjeżdżać…



2013-07-12 :: J 23 znowu nadaje

Przez cały ostatni rok uczyłem się intensywnie francuskiego i angielskiego, żeby teraz, z miną kretyna, dukać po… rosyjsku. Oczywiście, rozumiem wszystko, co oni, Litwini, gadają, i wiem, że kiedyś gładko bym im odpowiedział. Zamiast tego z ust wydobywają mi się słowa rosyjskie i polskie zmiękczone na modłę wschodnią oraz rozmaite yyyyy, eeee, a pierwsze zdania na końcu języka są jednak francuskie. 


No trudno. Jestem se w Druskiennikach. Chodzę se po kurorcie, do cerkwi zaglądam, która zresztą śliczna, drewniana, błękitna, solanki se wdycham, ciało kąpielom oddaję, jak jaki burżuj. A potem se jadam w restauracji zdrojowej nad Niemnem i konstatuję, że są takie nacje, jak Marokańczycy, czy Litwini, którzy nie umieją spieprzyć posiłku. Wieczorami miód suktinis se popijam i jest dobrze. Litwa i Polska mają wspólną wielką część kultury – po co te kwasy i rywalizacje.



Strona: 1 2 3 4 5 6 7 8 9 10 11 12 13 14 15 16 17 18 19 20 21 22 23 24 25 26 27 28 29 30 31 32 33 34 35 36 37 38 39 40 41 42 43 44 45 46 47 48 49 50 51 52 53 54 55 56 57 58 59 60 61 62 63 64 65 66 67 68 69 70 71 72 73 74 75 76 77 78 79 80 81 82 83 84 85 86 87 88