O mnie
Galeria
Wystawy
Teksty
Film
Książki
Księga gości
Kontakt
strona główna

2008-06-06 :: Zdjęcia nocne i zaliczenia
Na razie segment: zdjęcia nocje - wygląda na stronie najgorzej. To chwilowe. Mam pomysł i narzędzia. Wiem jak i co. Ciągle tylko brakuje mi czasu.
Skończyłem dzisiaj zajęcia ze studentami, wpisałem zaliczenia. Każdy przedstawił swoją pracę o Algierii. O dziwo, najciekawsza była poświęcona wodzie. Dziewczyna w fascynujący sposób opowiedziała o wielkich problemach tego kraju posługując się wątkiem katastroficznym, bo deficyt wody na północy Algierii przyniósł w latach 90-tych epidemię, obniżenie standardu życia, stał się wielkim cywilizacyjnym zagrożeniem. Druga, arcyciekawa praca dotyczyła seksualności Arabów. I cóż, podsumowując semestr - 9 moich uczniów debiutowało w prasie. To chyba dobry wynik?
Aż dziwne, że nie udało mi się poświęcić ani godziny zajęć na fotografowanie. Studenci pojechaliby na wakacje trochę lepiej przygotowani i uzbrojeni warsztatowo. Nie starczyło czasu. Wyróżniającym się wręczyłem swoje albumy. Solidnie na nie zasłużyli. Czy zimą pojedziemy wspólnie do Algierii?

2008-06-04 :: Mocne nocne
Potrzebuję tego. Poważnej, mocnej fotografii. Nie wiem dokładnie, co to znaczy. Pacuję zawsze w jednym stylu - staroświecko międzywojennym. Widać tak już mam. Strasznie kusi mnie teraz Budapeszt, wymagająca Praga, no i bardzo trudny Wiedeń. Chciałbym pokazać cztery miasta na jednej wystawie, oczywiście z Krakowem w roli głównej. To fajny projekt. Muszę do niego dojrzeć. Tak. Cztery miasta. Monarchia... przydałoby się trochę kasy.
A z innej beczki, jak sprawdziłem, właśnie uruchomiono połączenie lotnicze Kraków - Dubrownik. Raz w tygodniu. Ale by było fajnie...

2008-06-04 :: Ołowiane niebo
Miała dokładnie 30 lat. Ukończyła prawo i prawo kanoniczne. Właśnie gotowała się do ślubu. Kiedy poczuła ból głowy, zdążyła dojechać samochodem do prywatnej kliniki... wezwano pogotowie... wypadki, jak to w takich razach, potoczyły się szybko...
Była piękną, młodą, pełną życia, wspaniałą kobietą. Jedynaczką. Już jej tu nie ma. Myślę: ciężko mi się pogodzić z niedawną śmiercią własnej matki, choć przeżyła przecież swoje 83 lata. Dobre i złe chwile. Ale co powiedzieć teraz? Jak pomóc rodzicom M.? Moim krewnym i przyjaciołom. I czy to w ogóle możliwe?
Ostatnie lata to była czarna seria. Krzysiek Dobosz - zdążyłem doprowadzić do wydania jego książki, gdy leżał w hospicjum, Wojtek Bruzda - najlepszy przyjaciel, kuzyn - maszynopis jego wspaniałej pracy o kuchni francuskiej gdzieś tam się błąka zakurzony w Paryżu (zostawił córkę, która mówi tylko po francusku. Może jak się trochę nauczę, to ją odnajdę? Bardzo bym chciał, cholera) Andrzej Lenczowski - zaskoczenie, bo już była nadzieja, potem teść, mama - teraz M. Może i najczarniejsza historia.


2008-06-03 :: Czarne karawany
Świt. Zza okna dobiega szum samochodów. Każdy gdzieś pędzi. Kierowcy, przechodnie, także pasażer czarnego karawanu w swojej ostatniej podróży. Odyseusz wracający do Itaki. Duch wędrujący do tajemniczej krainy naszych przodków.
Właściwie już go tu nie ma. Umarł. Lecz nie dzieje się nic. Nadal śpiewają ptaki. Dzwonią budziki. Ludzie piją poranną kawę, biegną załatwiać "nie cierpiące zwłoki" interesy. Planują wakacje. Walczą o awans i pieniądze. Rozmnażają się. Jedzą, śpią. Normalna sprawa. Nic się przecież nie stało. Tylko ktoś odjechał. I cześć! O czym tu jeszcze gadać.
Od świtu pracownicy kostnicy miejskiej czule przygotowują zmarłych do pochówku. 150 złotych od osoby. Potem, w przerwie, piją herbatę, jedzą drugie śniadanie. Rozmawiają o wczasach. Najlepiej gdzieś nad Bałtykiem. Żeby poleżeć w gorącym piasku z dala od chłodu lodówek.
Wstaje dzień.
Po mieście dyskretnie przemieszczają się czarne karawany.
Udajemy, że ich w ogóle nie widzimy.


2008-05-29 :: Już wiem
Wiem, co i jak - a najbardziej mnie cieszy, że to dopiero początek. Właśnie się dogaduję z handlarzem z Katowic w sprawie 50/1,4. Może kupię obiektyw za tysiąc złotych, co by było bardzo korzystne. W sobotę z Wiktorem idziemy nocą na lotnisko - popstrykamy samoloty. Bo tak się wszystko ma zaczynać - od samolotu do Krakowa. Potem potrzebuję jeszcze paru gołych Angoli na Rynku. Jakieś dramatyczne obrazy knajpiane. I dalej w trzewia miasta. A tam? - Nie wiadomo! Tajemnica godna profesjonalnych obiektywów.

2008-05-28 :: Powoli zmieniam stronę
Codziennie coś zmieniam na stronie. Nie, nie wróciłem jeszcze z Algierii. Przeciwnie. Stale myślę o możliwości wyjazdu i pogłębienia wiedzy o Afryce. Już nie tylko Północnej, bo Mali ciekawe jak Niger, czy Etiopia. A w Tanzanii mam chyba kolegę... Ale pora coś zrobić canonem D40. I jeśli poczuję, że wyciągnąłem naukę ze spotkania ze Światkiem Wojtkowiakiem, to będzie oznaczało, że wzbogaciłem swój styl. Bo Polska jest ciekawa do fotografowania jak Bamako.

2008-05-27 :: Uziemiony
Jestem uziemiony. Z Budapesztu nici, w ogóle nie widzę na razie żadnych perspektyw wyjazdowych. Szkoda. Trudno. Trzeba sobie jakoś zorganizować życie. I nawet Maroko niepewne... bardzo. Pożyjemy - zobaczymy. Wiem jedno - za skromne honorarium z uczelni kupię sobie obiektyw 1/4

2008-05-26 :: Nowe zdjęcia
No więc są. Całkiem inne niż dotąd. One wyznaczą kierunek dalszych poszukiwań. To będą fotografie nocne. Koniecznie muszę użyć obiektywu 50 mm/1,4. Trzeba wybulić. Najważniejsze jednak - dokładnie wiem, czego chcę, mam to opanowane - na jesień będę gotowy z wystawą.

2008-05-18 :: Naprawa kompa
Młody geniusz komputerowy znalazł bios (aleśmy go nie flaszowali), wystarczyło podzielenie wielkiego dysku na partycje i obecnie komp widzi swoje własne flaki. Jest już dobrze. Aha. Kupiłem Photoshop Elements wersja polska VI - rewelacja!!! Czyta RAW-y!

2008-05-16 :: Upadł komp
Jednym słowem upadł komp. Padł dysk. Kupiłem nowy, 500. Bios nie widzi więcej jak 130. Bios jest za stary. To biostar u8788, socket 478, p4x266e. Powinienem wgrać świeższy bios, dedykowany do tej płyty, ale nie ma. Zostałem na Avardzie 07/17/02. Na kawałku dysku. Fachowcy mówią - to jest za stary komp, już nic nie da się zrobić. Może. Jak kupię nowy, mój Word 2000 nie pójdzie na Viście, a kupiony dysk, też chyba nie pójdzie. Krew zalewa. Myślałem już kupić notebooka, ale Ania mówi, że do zdjęć się nie nadaje. Jednym słowem - wydaj pięć kafli żeby pisać i edytować fotki. Można oszaleć.

Strona: 1 2 3 4 5 6 7 8 9 10 11 12 13 14 15 16 17 18 19 20 21 22 23 24 25 26 27 28 29 30 31 32 33 34 35 36 37 38 39 40 41 42 43 44 45 46 47 48 49 50 51 52 53 54 55 56 57 58 59 60 61 62 63 64 65 66 67 68 69 70 71 72 73 74 75 76 77 78 79 80 81 82 83 84 85 86 87 88