O mnie
Galeria
Wystawy
Teksty
Film
Książki
Księga gości
Kontakt
strona główna

2008-08-10 :: Powoli dodaję fotki
Powoli dodaję zdjęcia z Suwalszczyzny - do galerii głównej, a potem do katalogu Suwałki. Na razie niewiele, mam mało czasu, ale codziennie coś tam dorzucę. Miłego oglądania - J
Ps. Teraz dodałem sporo, ale to zaledwie część. Jeszcze mam wiele fajnych kadrów.

2008-08-08 :: TIF-y
No i dobra. Rawy skonwertowałem na TIF-y. Zdjęcia są prawie gotowe. Prawie, bo jeszcze chciałbym je podciągnąć w ps-ie. Dopieścić wizualnie, chociaż, czy potrzeba? Tak czy śmak w weekend stworzę w galerii katalog Suwałki - siła magii albo podobnie, nie mam teraz głowy. I drugi: Wilno - spotkanie z Miłoszem. Bo faktycznie on tam siedział na ławce i palił papierosa, był w towarzystwie młodej, ładnej dziewczyny. Może jakiś krewny, czy co? Ale już koniec gadania - niech przemówią obrazy! Oto one: (tak bym powiedział, gdybym je miał pod ręką, ale wkrótce, wkrótce...)

2008-08-07 :: Kolejną noc wywoływałem RAW-y...
Znów wołam Raw-y. Zmianiam temperaturę barwy - jeden portret schłodziłem do 3500 stopni Kelwina. Jestem zachwycony nową technologią. Jej możliwościami. Poza tym, cóż - po Suwalszczyźnie nabrałem wiary w siebie. Wiem jak, i co, i wiem dlaczego. A to jest przecież naważniejsze - świadome stosowanie efektów. Rozważałbym nawet czerń i biel, gdyby barwy nie były tak fenomenalne.
A teraz jaskółeczki nowin: prawdopodobne są dwie wystawy - maj Wigry, cały czerwiec Wilno. Sponsor najlepszy z możliwych - państwo. Mam ochotę wykonać tę pracę, choć muszę kupić lampę błyskową i obiektyw 1,4/50. A więc znowu bedą inwestycje w sprzęt.

2008-08-04 :: Wilno
Z Wilna wyszedł mi fragment fotoreportażu, aż żal, że nie dostukam prędko brakujących fotek. To kawał magii. Kawał historii. Jednak skoncentrowałem się na ludziach, ze szczególnym uwzględnieniem pięknych dziewcząt. Miasto do tego zaprasza - to mieszanina ras, religii, kultur... I jaką piękność sfotografowałem w cerkwi! Pod koniec tygodnia pomniejszę obrazki i dodam na stronę.

2008-08-03 :: Zdjęcia z Suwalszczyzny
Dziś wywołałem RAW-y z parku krajobrazowego, a wkrótce wywołam Wilno. Dawno już nie zrobiłem w tak krótkim czasie tylu atrakcyjnych zdjęć. Przyczyn jest parę: 1. Nowy aparat - cyfra, inaczej się już nie chce. 2. Byłem sam. 3. Dużo się nauczyłem obserwując i rozmawiając ze Światkiem Wojtkowiakiem, jakoś mnie ośmielił i wyzwolił z obawy robienia fotek ludziom. 4. Urzekające pejzaże. Teraz refleksja: Suwalszczyzna, to jest ta resztka, jaka pozostała z dawnej Polski - krajobrazowo i mentalnie, to jest nasza oaza, skansen i relikwiarz. Mówię poważnie.

2008-08-02 :: Po plenerze
Suwalszczyzna... Do tej pory znałem ją tylko z filmów Wajdy i nie dowierzałem. To był ogromny błąd. Baśniowa kraina! Bardzo przypomina moje dzieciństwo. Są tam wielkie, bezludne przestrzenie, można iść godzinami nie spotykając nikogo, są bujne łąki, mnóstwo ptaków, fajni ludzie i wspaniała kuchnia. Kresy! Pływałem kajakiem po Czarnej Hańczy, fotografoiwałem w pustelni na Wigrach i na wiaduktach kolejowych w Stańczykach, zjeździłem rowerem park narodowy, zaprzyjaźniłem się ze starowierami (staroobrzędowcami) i byłem na ich mszy świętej, odwiedziłem Wilno itd. Dużo by gadać. Aparat - rewelacja! Sprzęt wreszcie sprawdzony. Pracuje profesjonalnie. Takie też będą mam nadzieję efekty. Zdjęć mniej niż zwykle, ale celowane w punkt. Kompozycja!

2008-07-19 :: Fragment reportażu
Jest południe. Werbista, brat Marek, wychodzi przed budynek misji katolickiej w Czadzie. Chce mu się płakać. Właściwie od samego początku wszystko poszło źle. Najpierw musieli zwlekać z przyjazdem do Afryki, bo przełożony zginął w wypadku samochodowym. Potem, po 18 miesiącach pracy misyjnej, kolejny przełożony wyjechał ciężko chory na malarię. Teraz na malarię umiera brat Edi. Marek rozgląda się dookoła. Ziemia wyschła na popiół, jest ponad 50 stopni w cieniu. Do głowy przychodzi mu myśl, że o jedzenie będzie coraz trudniej, zabraknie nawet buli. Przydałby się deszcz. Przydałby się lekarz, ale najbliższy przyjmuje o setki kilometrów stąd. Kiedy Marek wraca do budynku misji jego współbrat jeszcze żyje… Umiera trzeciego dnia na malarię mózgową.
To fragmencik reportażu, który będę kończył w Wygrach.

2008-07-18 :: Sylwia i Afryka
Sądząc z ilości informacji, jak zabezpieczyć się przeciw malarii, jakie do mnie ostatnio docierają - mógłbym wnioskować, że pewnie wkrótce znów pojadę do Afryki. Tak w każdym razie uważa Sylwia, która jest mistyczna. Jakby nie było trzeba się przygotować. Trochę już wiem. Np, drogą, którą chciałem jechać z Maroka do Mauretanii jeżdzi się tylko w konwojach, bo w około miny i auta wybuchają. W Mauretanii chodzi najdłuższy pociąg świata przewożący rudę żelaza i ludzi przez pustynię - jedzie się 2 dni i trzeba dobrze okryć twarz, a na oczy hilalaistyczne okulary! Jak dojedziesz do Chinguetti zobaczysz na własne oczy arabskie książki mające ponad 1000 lat. Papież Sylwester (ten od Ottona III, 1000 rok!) studiował na uniwersytecie w Fezie i tam się dowiedział na czym, polega kalendarz, zegar itd. Myśmy na drzewach siedzieli, gdy oni mieli wyższe uczelnie. Z Mauretanii, do Mali, z Mali Nigrem do Nigru. Płynie się 3 dni. Trzeba mieć 3 kontenery wody. Każdy po 10 litrów. Ciekawe jest Burkina Faso, Algeiria, no i rewelacyjna Etiopia. Lalibella - to 7 cud świata. Nie być w Afryce, w tej prawdziwej, bo nie mówię o kurortach w Kenii i obciachowych fotosafari na ciężarówkach! No więc nie być w Afryce - to ogromna strata. Niech tam sobie inni chwalą Indie. Ich festiwale dla turystów itd. Ale kto zrozumie Czad? Kto powalczy w nocnych barach Bamako? Kto dojedzie żywy do Erytrei? To są klimaty dla faceta.

2008-07-17 :: Finał
No i finał, wreszcie na urlopie. Jestem ogromnie zmęczony. Pobieżne (okresowe) badania lekarskie wypadły dobrze, mam tylko trochę podwyższony cholesterol. Wszystko już kupiłem na wakacje, kartę 8 MB i różne takie, zaliczkę za kwaterę przelałem. Teraz wszystko zależy od stanu zdrowia teściowej. Wstrętne miechowskie konowały wypisują ją jutro, wbrew umowie, teściowa ledwie chodzi, trzeba będzie pomyśleć o chodziku. Jest pielęgniarka 3 X na tydzień i pomoc na 4 godziny dziennie. Ania nie może przecież dźwignąć więcej niż 2 kilogramy! Od tego, jak to wszystko jutro będzie wyglądało, zależy powodzenie pleneru. Zobaczymy!

2008-07-16 :: No więc jednak
Jednak wygląda, że plener dojdzie do skutku. Ciekaw jestem eremu kamedułów na wyspie wygierskiej, mostów poniemieckich, jezior, lasów, ludzkich typów... Drugą dawkę szczepionki przeciw kleszczom walnę już w Sejnach.

Strona: 1 2 3 4 5 6 7 8 9 10 11 12 13 14 15 16 17 18 19 20 21 22 23 24 25 26 27 28 29 30 31 32 33 34 35 36 37 38 39 40 41 42 43 44 45 46 47 48 49 50 51 52 53 54 55 56 57 58 59 60 61 62 63 64 65 66 67 68 69 70 71 72 73 74 75 76 77 78 79 80 81 82 83 84 85 86 87 88