O mnie
Galeria
Wystawy
Teksty
Film
Książki
Księga gości
Kontakt
strona główna

2008-09-28 :: Po powrocie
Na Węgrzech sfotografowąłem lumixem żabę w stawie, rower oparty o drzewo w parku i liść skąpany w basenie termalnym. Wczoraj o świcie wracaliśmy przez Pusztę. Co chwila przelatywały nad naszymi głowami klucze żurawi, które ściągają tu z całych Węgier, by w październiku odfrunąć w ciągu jednego dnia. To niesamowite widowisko zawsze mnie ekscytuje. Uroczy był Sabinow, cały w kasztanach, miła jazda przez Zabrzeż...

2008-09-15 :: Wiele spraw
Mam na głowie 1000 spraw - zwłaszcza przed wyjazdem. Zdjęcia Witka, które znalazłem w jego szafie, wzbudzają wielkie zainteresowanie i może uda mi się coś z nimi zrobić. Byłoby fajnie zorganizować wystawę, albo co? A może wydać mały albumik? Bardzo to wszystko ciekawe i samo się rozwija. Tymczasem Witek mieszka ostatnio w Geofizyce i naprawia jakiś gigantyczny serwer, co trwa już chyba tydzień. Jak go naprawi, muszę z nim wreszcie pogadać. Trzeba go namawiać do kontynuowania zabawy w fotografię - to znaczy powinien przestać zajmować się robakami i żabami, a pstrykać ludzi i architekturę, bo ma do tego oko. Znaczy talent!

2008-09-11 :: Plener
Plener może być na przełomie września i października - Suwałki? Nie wiem, bo jestem bardzo zmęczony. Kilka dni w Hajduszoboszlo, Eger, Budapeszt? A może rypnąć do Zalakarosz? Do Kesthey?

2008-09-11 :: Kraków znaleziony w szafie
Przeglądam wielki stos fotografii z prawdziwym wzruszeniem. Ponad 1000 nigdy niepublikowanych zdjęć Krakowa z początku lat 70-tych. Wykonanych z pasją! Pokazujących prawdziwe życie i autentycznych ludzi, ostro, w czerni i bieli, bez żadnych upiększeń – w estetyce włoskiego neorealizmu.
Ich autor - Witold Kamienobrodzki - był wówczas studentem, chłopcem z practicą, włóczącym się po mieście dniami i nocami i pstrykającym wszystko. Kraków sypiących się kamienic, Kraków miejskiego folkloru, Kraków zamieszkały przez charakterystyczne typy, które dawno już znikły z miejskich ulic. Stworzył pełny, własny, osobisty, frapujący portret miasta. Jakże nostalgiczny!
Po kilku latach fotografowania, gdy jako geofizyk musiał podjąć pracę w terenie - zajął się szachami. Grał w turniejach międzynarodowych. Został mistrzem. Później wciągnęły go superkomputery i alpinistyka… Zdjęcia, niestety, trafiły do szafy.
Przeglądam te fotografie z wielkim wzruszeniem. Przypominają mi kadry Roberta Doisneau, Erwina Schenkelbacha, Henryka Hermanowicza i choć wykonał je amator – jego pasja zrównoważyła niedostatki techniczne.
Co z nimi robić dalej? Oto jest pytanie. Może dla jakiegoś wydawnictwa?
(Ten tekst poleci w Dzienniku ze zdjęciami Witka w sobotę, a fotografie będą drukowane przez 3 kolejne tygodnie)

2008-09-10 :: Plener?
Sprawa wakacyjnego wyjazdu znowu nie jest jasna, znowu z tej samej przyczyny - stanu zdrowia teściowej. Ostatecznie z Suwalszczyzny mogą się zrobić Węgry - bliżej, cieplej, dobry wypoczynek dla Ani - albo nie wiadomo co? Na Węgrzech fajnie fotografuje się Budapeszt. I tylko to. Chyba, że spróbuję metody Światka. Wejście w życie zwykłych ludzi, daje jednak odświeżające spojrzenie. Szkoda tylko, ze nie są to zwykli ludzie w Etiopii, Algierii, Mali, Mauretanii, no, na biedę w Maroku. Trzeba czekać.

2008-09-09 :: Szafa Witka
W szafie u Witka znalazłem 1000 nigdy nie opublikowanych zdjęć Krakowa z końca lat 60-tych. Wykonał je chłopak z practicą - bardzo zdolny amator. Menele, babcie, cały ten światek - półświatek, ale i malownicze zaułki itd. rzucam do druku na sobotę - ale to tylko namiastka! Chciałbym pokazać całość - zrobić dodatek fotograficzny do Dziennika. To jest hit! Rewelacja. Łza w oku itd. A Witkowi Kamienobrodzkiemu - gratulacje. Dlaczego przestałeś chłopie fotografować? No, dlaczego? Dziś byłbyś większy!

2008-09-07 :: Konkretne zlecenie
No i wreszcie mam konkretne zlecenie - zdjęcia do Księgi Pamiątkowej pewnej parafii. Wolna ręka, swoboda działania, spokojna i ciekawa praca. Nikt mi nic nie narzuca, nikt przede mną nie ucieka - korzystam z pełnej wolności i realizuję własną koncepcję. Myślę, że będzie to coś fajnego, a i wystawę też zrobimy.

2008-08-30 :: Reportaż o Sylwii
Właśnie dodałem na stronę artykuł o Sylwii. Więcej w dziale teksty. Czytajcie reportaż...


2008-08-28 :: Cd. rozważań o fotografii
Niestety, mam więcej pomysłów niż możliwości ich realizacji. Ale jak można się bronić przed omnipotencją sponsorów? Gestorów? Właścicieli galerii, urzędów wspierających itd. Taką bardzo ciekawą formą mogłaby być (w odróżnieniu od Galerii Bezdomnej Tomka Sikory) Krakowska Galeria Udomowiona. Myślę o miejscu, gdzie każdy mógłby przyjść, przynieść swoje najnowsze fotografie i powiesić np. na 2 tygodnie. Można by tam prowadzić kawiarnię, a także (za wszelką cenę!) upowszechniać kontakty autorów i potencjalnych nabywców ich prac. Każde zdjęcie powinno być na sprzedaż! Po to aby wymusić powstanie rynku fotografii artystycznej, jak to jest na Zachodzie. To możliwe. Trzeba tylko miejsca. Starych młynów? Hali browaru? Sam nie wiem - plajtującego domu kultury, który nagle ożyje. A ożyje, bo ludzie będą ciekawi. Ciągle bedą się tam odbywały nowe wernisaże i koncerty jazzowe, każdy będzie zaproszony na wino i paluszki, każdy zostanie na 5 minut artystą. To sprawa naprawdę ważna dla nas wszystkich.
Podsumowując chodzi o to, że jeśli amatorzy będą mogli zaistnieć w przestrzeni publicznej i sprzedawać swoje prace, zniknie pokusa pokazywania się za darmo - na czym bezwzględnie żerują różne nieuczciwe firmy.

2008-08-28 :: Cena za wystawę
Jest sprawą ważną i domagającą się dyskusji w kręgu fotografujących, jaką cenę można zapłacić za wystawę - tak zwanemu sponsorowi. Ostatnio zaproponowano mi pieniądze na wernisaż w zamian za moje oprawione prace. Oczywiście odmówiłem i skonstatowałem z ubolewaniem, że duże firmy, ubiegające się o laur sponsora roku, składają tak nieuczciwe oferty.
Druga propozycja: mam przyjechać na wielką imprezę daleko od Krakowa i wyświetlać swoje prace z rzutnika na ekran. Mam opowiadać o nich ludziom. Dzięki temu impreza zyska na atrakcyjności. Wszystko to za darmo. Ale ktoś na imprezie przecież zarabia pieniądze, prawda? No więc odmówiłem.
Kolejna propozycja: prace, po wernisażu, przechodzą na własność pewnej fundacji, 5 moich znajomych pojedzie wraz ze mną na zagraniczny pokaz tych zdjęć, ale fotografie mam wykonać w estetyce odpowiadającej sponsorowi. Odmówiłem. Pracuję przecież w swoim własnym stylu i sam decyduję, co chcę pokazać publiczności.
Myślę, że powinniśmy się wszyscy mocno zastanowić, czy postępujemy słusznie ofiarowując wydawnictwom bezpłatne zdjęcia na okładki książek i ilustracje w prasie, czy powinniśmy się godzić na zabieranie nam fotografii pod jakimkolwiek pretekstem? Ja w to w każdym razie nie wchodzę. I zachęcam wszystkich do odmawiania. Prawo autorskie - bardzo ostre w stosunku do dziennikarzy - jakoś nie dotyczy fofografujących. A już widzę reportera piszącego tekst za darmo, albo w narzuconej mu, nie ciekawej dla niego estetyce. Już to widzę...

Strona: 1 2 3 4 5 6 7 8 9 10 11 12 13 14 15 16 17 18 19 20 21 22 23 24 25 26 27 28 29 30 31 32 33 34 35 36 37 38 39 40 41 42 43 44 45 46 47 48 49 50 51 52 53 54 55 56 57 58 59 60 61 62 63 64 65 66 67 68 69 70 71 72 73 74 75 76 77 78 79 80 81 82 83 84 85 86 87 88