O mnie
Galeria
Wystawy
Teksty
Film
Książki
Księga gości
Kontakt
strona główna

2010-04-21 :: Ale jazda
Ale jazda, ale jazda - grande taxi do Meknes, petit taxi na peryferie i grande taxi do Mulaj Idris - to ichnia Czestochowa. Przewodnik mowi; ze europejczykow tu ledwie toleruja. Tymczasen to cudowne miejsce; wyciszeni ludzie; kobiety w haikach. Potem wale na piechte 5 kilonetrow do Volubilis - no nie liche... Na drodze tylko ja i facet na osle. Jakos tak samotnie sie poczulem. Przykre mysli mialem. Powrot z psychicznie choryn kierowca taksowki, ktory o nalo co nas nie zabil a siedzialo w aucie 8 osob. No i Meknes. Wreszcie zwiedzilen medrese - to znow jakis kawalek alhambry i jakby klasztor kamedulow w jednym. Jutro Marakesz. Nie jest to latwe bo recepcjonista odmowil budzenia, a taxi o 4 rano brak.

2010-04-20 :: Plaster miodu
Medyna w Fezie; wielki plaster miodu otaczajacy zlota pszczola - meczet El Karawijjin; slynna biblioteka i uniwersytet. A dookola 960 ulic i uliczek -zywe tetnace; rozkrzyczane miasto. Medyna w Fezie - gigantyczny warsztat i salon sprzedazy; ktory od 1200 lat sam sie stwarza; organizuje i odnawia. To wlasnie tu narodzila sie Alhambra; w tych warsztatach przechodzacych z ojca na syna; a rownoczesnie i matematyka; mistyka islamu...
Medyna w Fezie; fenomen socjologiczny - mieszka tu ponad milion ludzi; oslow; kur; psow; kotow; stwazajac kosmos nie do ogarniecia... w ogole jak tu pracuje policja? Medyna; medyna...
Rozmowa ze studentka psychologii Uniwersytetu El Karawijjin. Ja: powinnas napisac ksiazke; pt. biznes po arabsku; pokazac techniki stosowane w interesach przez swoich ziomkow. Ona: No; moze. A ilu pokoleniowe sa rodziny kupieckie w Krakowie ? - Niektore piecio... odpowiadam. Dziewczyna w smiech - sluchaj; tu rody kupieckie robia interesy 1200 lat...
No wiec czy Fez to Afryka? Zdecydowanie nie. Cecha Afryki jest calkowity brak organizacji posuniety do tego stopnia; ze nic juz nie dziala i ludzie uciekaja ze swych ojcyzn zlaknieni jakiegos elementarnego pozadku. Tu jest porzadek; z tad sie nie ucieka. Tu sie trwa. Powiem wprost tym wszystkim zurnalistom rozpisujacym sie o Maroku po rozmowie z pilotem wycieczki i obejzeniu tanca brzucha; ze mi za was wstyd. Ja sie tu w Fezie czuje taki malutki...
Na koniec przygoda. Postanowilem zaatakowac medyne nie tak jak turysci z przewodnikiam; tylko od strony arabskiej; spontanicznie; przedrzec sie na sama gora. Zobaczyc najprawdziwsza prawda. Idiota. Taksowkaz wiozl mnie ze 30 minut; ale sie choc naogladalem; i powiezyl na koniec opiece allaha. Ide. Czuje sie jak Malkovich w wiadomym filmie: Jestem tu jedynym europejczykiem. Wokolo swiat ubogi; medyna sie rozlazi; wyczerpuje; rozlewa. PO pol godziny; czyje sie coraz gorzej; ulice coraz wezsze; ledwie sie przejedzie oslem; zaczynam miec obiawy klaustrofobii; gdzies bym stad natychmiqast wyrwal; ale gdzie? Pytam jakiegos faceta; odpowiada ironicznie; wzbudzajac smiech swoich kumpli. No niedobrze. Nagle obok wyrasta aniol. Dziewczyna o urodzie tak delikatnej i kruchej; ze nie do wiary. Stydentka turystyki. Ona mnie wyprowadza z &( minut na prosta. Znow slonce; znow swieze powietrze...
Jutro jade grande taxi do Meknes; pojutrze CTM do Marakeszu. A kiedy do Bamako?

2010-04-19 :: Mon cher; mon ami...
Kto nie zna piekna i slodyczy Marokanek; ten niech sie nie wypowiada o poezji arabskiej i o zazdrosnych zakazach mezcyzn; przerazonych perspektywa utraty takich skarbow. Od rana uwodzi mnie po medynie 26 letnia Samira; studerntka turystyki z prastarego uniwerka. Od rana tez zawziecie negocjujemy stawke; bo tym razem postanowilem sie nie dac. Wiec ona; ale z usmiechem; ze nigdy wiecej nie oprowadzi Polaka. Potem o trudach swego zawodu i ze kazdy tu placi 30 euro za zwiedzanie - ja chce dac 25: Potem ze ich krol postanowil; ze kazdy turysta musi postawic przewodnikowi obiad - tu juz wybucham smiechem. Ale w grze jest wszystko i to bez przerwy - wiec: - Jakob; mon cheri; mon ami... serce mieknie...
Jednak Samira wykazuje tez obiawy troski. Dowiaduje sie np. ze 2 dni nie jadlem i szybko mnie zaciaga na dobre sniadanie; potem na wspolny obiad - tak troche sie mna zaczyna opiekowac; ale stawka ciagle sa pieniadze: Ostatecznie po 6 godzinach zwiedzania daje jej te 30 euro; a na koniec jeszcze pozwalam sie wmanewrowac w odwiezienie do domu; no mistrzostwo swiata w asertywnosci: I nie tylko; to jest pewna technika emocjonalnego wykorzystywania warta badan psychologicznych.
Wiec jestem w Fezie. Najpierw jechalem kilka godzin przez spowite mglami fascynujace kaniony gor Rif; potem przez cudowne zielone pagorki i jeziora; i nagle; nagle... zobacylem Fez. Kto zna ALHAMBRE ten wie; co mam na mysli; ale Fez jest 100 razy... no pod kazdym wzgledem. Chodzimy z Samira i mi troche wstyd. Mowie; wiesz; my tez mamy stary uniwersytet; no nie taki jak wasz; ale zawsze. Mowie; w Krakowie jest 200 kosciolow. A ona; ze w Fezie 360 meczetow: Ja - my tez mamy doba biblioteka; ale na to to juz Samira wybucha smiechem: Wasz papiez Sylwester II sie u nas uczyl matematyki i astronomii... Jestesmy bez szans wobec wielkosci ich kultury.
Ale Fez to takze wielki tygiel - sredniowieczne miasto; gdzie 2;5 mln ludzi zyje na medynie. To swiatowej klasy rzemiosli; to ludzie; osly; suki; zebracy -wsystko na raz. Ul. Nie do ogarniecia. Wlasciwie szansa zeby gdzies dojsc samemu minimalna:
A teraz troche zartobliwie o moich przygodach.¨Przybywam do Fezu; taksowkarz odmawia wziecia torby do auta; kaze ja klasc na dachu. Jak to na dachu. Normalnie. Tam jest taki rowek... Ryzykuje. Jade do hotelu. Nie uwiezycie. Tym razem w ogole nie ma klucza. To znaczy kiedys byl ale jeden gosc go zgubil i teraz juz nie ma. Jestem zbyt zmeczony; place 30 euro. Recepcjonista mowi; ze wieczorem dokwateruje mi jednego pana; bo takie tytaj obyczaje. W tym czasie dzwoni Ania ze sa klopoty z moim kontem bankowym. Jak oszalaly lece na medyne zeby sformatrowac komorke; daje ja sprzedawcy; on komus drugiemu i komorka ginie. Mija 20; 30 minut; robi sie noc; nie dobry czas na medynie: robie potworna awantura - komorka sie znajduje: Szybko do Taxi; do hotelu wybranego z przewodnika i... pokoj za 16 euro - piekny; stary; cichy. Zostaje tu na 3 dni.

2010-04-17 :: Rif i kif
Zostalem wsrod Rifenow, dobrze mi tu. Mieszkam w pieknyn, pustym Riadzie; mam do dyspozycji balkon ze wspanialym widokiem - w ogole zakopane. Rifeni sa mentalnie inni od arabow, dumni; godni - gorale. Co nie oznacza, ze nie skroili mnie na kase. Wicie panocku... dudkow dejcie wiecej. Wieczorem poszedlem do kawiarni, gdzie siedza tylko miejscowi; pija kawe, zerkaja w tv (a tam sex); popalaja. Po chwili kelner zapytal gestem, czy chce sobie pojarac, podziekowalem uprzejmie;
Dzis od rana odwiedzam szkoly. W pierwszej dzieci mnie otoczyly i wolaja - kto ty jestes. Ja - Je suis le nouvox directeur. Dzieci w smiech. Nauczyciele mili. Bidy nie widac.
Ze zdjec jestem bardzo zadowolony - co za typy... jutro dzieki pomocy nieocenionej Pani Danusi z Tangeru zamierzam moiekko wylodowac w Fezie.

2010-04-16 :: Szewszwan
Haira usmiechnela sie smutno i powiedziala - Jakub, musisz na siebie uwazac. Jechalismy z Tangeru w gory Rif, scisnieci w autobusie, a ja nie wiedzialem, czy to normalne, ze mloda, piekna arabska dziewczyna tak ze mna zartuje, smieje sie, wypytuje, opowiada o sobie, czy ona cos chce, jak wszyscy... i oczywiscie opowiedzialem - jej za duzo; Haira caly czas bawila sie komorka, wysylala sms-y; z kims rozmawiala, wreszcie spytala czy jade w gory po kif; Lampka alarmowa mi sie zapalila w glowie, mowie - nic nie rozumiem, ona dalej naciska, ja ze narkotyli to przeklenswo i odwracam glowe. Teraz Haira mowi ze maz jest dla niej obojetny. O rany, w co ja sie wkopalem... A w szewszuanie - Jakub, zacznij na siebie uwazac. Zaraz, zaraz, czy ona esemesowala do kolesiow, ktorzy mnie teraz skroja na kase? Ciogne przed siebie 20 kilowo walize, plecak z aparatem mam na brzuchu, w rece mape - nie dopbrze; Jestem tu sam; ide 2, 3 kilometry pod gore, pot sie leje nie nie dam rady... Ale sie przeciez udalo;
W hotelu znowu syf, zamek do pokoju lichy, ledwo sie zamyka; Brak okna; Jest za to dziura w murze na ulice wiec zimno jak cholera. Noca krzyki, gonitwa. Nie wiem o co chodzi; Nie przespalem tu dobrze ani chwili.
Os switu fotografuje; Medyna jest blekitna; kazba czerwona, gory zielone. Ludzie sa mili; jakby nieziemscy; maja ci oni male fajeczki z cybuskami na kif, usmiechaja sie odjazdowo, nie sa namolni; a za jalmuzne dajo sie portretowac; No i tyle.

2010-04-14 :: Tanger miasto grzechu
Poniewaz nie mam zamka do pokoju, tylko taka zasowke jak do kibla; na noc zabarykadowalem sie fotelem i archaicznym drewnianym wieszakiem. Rano przewodnik z biora, zrobil mnie na 17 euro. Tu kradna wszyscy; dziadek w sklepie da ci mineralna za 1,5 e; zjesz przekaske, plac 10 euro; taxi, nigdy na licznik tylko wedle kosmicznych pomyslow kierowcy itd. Perfidnie wykorzystaja kazda twoja slabosc, psychiczna lub fizyczna = trzeba sie oduczyc ufnosci. A teraz cos milszego: mialem sesje foto w kawiarni socco shico na medynie: jakie wspaniale dziewczny! M.in; pani J, ktora zaprosila mnie do siebie; do swojej willi na kilka dni; z czego skorzystam w drodze powrotnej. Jutro uciekam z Tangeru do Szewszuanu w gorach Rif; Musze odpoczac. Zdjecia sa! Dzis piekarze i bazar rybny i arabska pieknosc;

2010-04-13 :: Tanger
Ale jazda; ale jazda... ledwie sie zalogowalem na arabskiej klawiaturze. Tego sie nie da opisac, czym jest teraz Tanger. Mieszkam w upadlym hotelu pokolonialnym, gdzie krecono pod oslona nieba, wszystko sie wokolo rozpada, zamka w drzwiach brak, meble, nie uwierzwycie; maja ze sto lat, koguty pieja, jakis gosc w wytartym gangu wniosl mojo walize na ...glowie na 3 pietro. Na medynie szajba 19 wiek, zywiol... Wynajolem sobie na jutro przewodnika zrobilem to przez telefon po francusku duma


2010-04-12 :: Z drogi
No kurcze, wreszcie internet, wreszcie kontakt ze swiatem, co za ulga. A moja droga przebiega tak. Po 50 godzinach jazdy autobusem z robotnikami przymusowymi, jako jedyny pasazer dotarlem do MURCJI - tu fiesta. Co za noc! Cale miasto sie bawi. Rano przez gory Serra Newada dotarlem do Grenady. Grenada! To jest szuflada pena arcydziel, tu sasiaduja ze soba cuda, no i dwa mistyczne czakramy /to sie czuje/ Alhambra i La Cartucha - jakos podobne do siebie - jedno to fenomen kultury islamskiej, drugie chrzescijanskiej. Jestem juz 3 dzien w Grenadzie i nie moge wyjechac. Jutro pojade do Algeciras.

2010-04-07 :: No to sru...
Oczywiście, można być optymalnie przygotowanym i... na dwoje babka wróżyła. Wszytsko zależy od osobistego zapasu szczęścia. Ufam, że go nie wyczerpałem. Jadę.

2010-04-05 :: Nowe zdjęcia
Wreszcie znalazłem chwilkę czasu i dodałem w dziale galeria zakładkę "nowe", gdzie znajdziecie moje ostatnie foty. Są bardzo osobiste. Zapraszam.

Strona: 1 2 3 4 5 6 7 8 9 10 11 12 13 14 15 16 17 18 19 20 21 22 23 24 25 26 27 28 29 30 31 32 33 34 35 36 37 38 39 40 41 42 43 44 45 46 47 48 49 50 51 52 53 54 55 56 57 58 59 60 61 62 63 64 65 66 67 68 69 70 71 72 73 74 75 76 77 78 79 80 81 82 83 84 85 86 87 88