O mnie
Galeria
Wystawy
Teksty
Film
Książki
Księga gości
Kontakt
strona główna

2010-06-22 :: Stasiuk
Znalazłem Stasiuka. No, kurczę. Narracja ma postać kontrolowanej anarchii, nie zwróciłem na to wcześniej uwagi, autor rysuje obrazy dwoma zdaniami - to mi się bardzo podoba, włada językiem po mistrzowsku. Ale to nie wszystko. Chodzi też o Cioricia, o obraz świata, o stosunek człowieka do zwierząt, natury, Boga... Właśnie. Do czegoś dojrzewam. To ma być wielowymiarowy esej. Tylko tych pięter strasznie dużo porobiłem, skomplikowałem sobie życie. Nie wiem na ile przekaz jest komunikatywny? A można było rypnąć prosty reportażyk za 2 stówki. Co mnie podkusiło?

2010-06-21 :: Pisanie
Niby już, ale nie mogłem uderzyć w odpowiedni ton. Za wiele we mnie obrazów, gestów, słów - zapamiętanych z podróży. Zacząłem czytać Stanisławską. Olga jest mistrzynią precyzji słowa, dyskretnie kreuje nastrój, ale nie pasuje do mojej opowieści. Więc Kapu? Tez nie. Kapu to literatura faktu. Więc kto? No mam. Wiem. szukam 2 dni w bibliotece, wreszcie jest - W drodze do Babadak. Stasiuk. Muszę pooddychać prozą Stasiuka. Nasycić wyobraźnię przed pisaniem. Tymczasem już się pisze - samo. Zrobiłem "Autobus Europa" - 16 kartek, za wiele tego, trzeba wydrukować i powoli układać, ale ja tę robotę kompozycyjną bardzo lubię. Najgorsze jest kładzenie cegieł, to jak torowanie stoku w pierwszym śniegu... I kurczę, kurczę - przecież za mój wydatek związany z podróżą, za ciężką robotę ile powinienem dostać? No bądźmy szczerzy - 2 tysiące. A nie te żałosne parę stówek.

2010-06-13 :: Pisanie
Przygotowania zakończone. Wszystko, co miałem przeczytać - przeczytałem. Plan -napisałem. Tytuł: Podróż do Królestwa Maroka. Sześć reportaży: Autobus Europa, Miasto grzechu, Błękit marihiany, Święty krąg, Głosy Marakeszu, Droga do Timbuktu. Myślę, że każdą część będę pisał od piątku do niedzieli, a więc optymistycznie całość powstanie do połowy sierpnia. Pisanie, pisanie... Kto to kupi i jakie grosze zapłaci? Prawda jest smutna - pisze się dla siebie.

2010-06-11 :: Taka jest historia ludzi z eurolainsu
Jest noc. Ludzie w autobusie opowiadają sobie nawzajem historie, które dobrze znam, a może to jest jedna i ta sama historia – która przydarza się wszystkim?
Jest to opowieść o tym, jak powstawała firma. I właściciele, bardzo jeszcze niepewni i co tu dużo gadać zagubieni, obiecywali swoim pracownikom złote góry. Obiecywali premie, podwyżki, samochody służbowe, a nawet, w przypływie entuzjazmu - wyjazdy zagraniczne.
Jeszcze nie teraz, nie dziś, nie jutro - ale w bardzo bliskiej przyszłości, jak tylko dadzą z siebie tyle, ile mogą, gdy dadzą z siebie wszystko. Gdy odniosą sukces.
A potem, kiedy ludzie dali już z siebie tyle ile mogli, kiedy naprawdę ruszyła produkcja – mówili – Dostrzegamy wasze starania, wskaźniki są coraz lepsze, wszystko idzie jak ta la la, ale zrozumcie, musimy zainwestować zyski, musimy kupić komputery i maszyny, musimy się rozwinąć, musimy zająć trwałą pozycję na rynku. I od tej pory coraz rzadziej wspominali o premiach, podwyżkach, samochodach służbowych oraz wyjazdach zagranicznych. Ponieważ musieli się rozwijać.
Aż wreszcie przyszedł czas, gdy koniunktura zaczynała siadać. I właściciele robili się szorstcy - zaczęli się wycofywać, dystansować, odgradzać. A pewnego dnia powiedzieli sucho – Zaczynamy zwalniać. I tym, którzy pozostaną zabierzemy premie, zmniejszymy dochody, zredukujemy, zminimalizujemy, zminiaturyzujemy. Cieszcie się, że w ogóle pracujecie! Macie naprawdę wielkie szczęście.
Ci zredukowani jadą teraz ze mną autobusem do Hiszpanii, do pracy, tak samo jak 30 lat temu. Ich koledzy z przedsiębiorstwa - z niepokojem czekają na kolejne zwolnienia, a szefowie lecą samolotami być może w tym samym kierunku - na wypoczynek. Bo chociaż firma przeżywa kłopty - szefowie zawsze mają solidne rezerwy.
Taka jest historia ludzi z eurolainsu.
Oni nie wierzą w politykę i w polityków. Bo politycy dawno już o nich zapomnieli, a może nawet nigdy nie myśleli? Oni chcą państwa, które da im pracę, możliwość zdobycia mieszkania, zakupu butów dla całej rodziny i godnej emerytury na starość.
Oni czekają na nowego Leppera.

2010-06-11 :: Woda
Ściana w piwnicy mokra. Po 5 latach walki z wilgocią. Nie mam już siły. Taras odstaje chyba od domu - trzeba go rozebrać i tyle. Nigdy to ja nie decyduję o rozpoczeciu remontu, tylko remont się sam rozpoczyna.

2010-06-06 :: Podróż do Królestwa Maroka
Kiedy Jan Potocki przybył do Gibraltaru, dowiedział się, że w Polsce nastąpił historyczny zwrot, który nieodwracalnie zaciążył na naszej przyszłości. Uchwalono Konstytucję Trzeciego Maja.
Jako glejt miał przy sobie list polecający do Cesarza, napisany po arabsku przez dostojnego Sidi Mohammeda Bin - Otomana, ambasadora Maroka w Hiszpanii:
"W imię najmiłosierniejszego. Chwała Prorokowi! Ja - Sidi, emir al-muminin! Padam twarzą na ziemię, którą depczą Twoje stopy! Człowiek, który doręczy ten list Waszej Wysokości, jest mieszkańcem Bulunii, kraju bardzo od nas odległego, leżącego w pobliżu Moskwy. jest on jednym z najznaczniejszych ludzi w swej ojczyźnie, a jedynym celem jego podróży jest oddać pokłon Waszej Wysokości. Żaden człowiek z owej odległej krainy nie odwiedził dotąd Maroka: Bóg zachował to zdarzenie na początek twojego pełnego chwały panowania..."
Kiedy przybyłem do Gibraltaru, dowiedziałem się, że w Polsce nastąpił historyczny zwrot, który nieodwracalnie zaciążył na naszej przyszłości. Pod Smoleńskiem doszło do katastrofy prezydenckiego samolotu.
Jako glejt miałem przy sobie napisany po francusku list polecający, adresowany do wszelkich władz, przez dostojnego Moha Ouali Tagma, ambasadora Królestwa Maroka w Warszawie, który przedstawiał mnie jako artystę, przygotowującego album poetycko - fotograficzny o Afryce Północnej.
Losy moje i Jana Potockiego miały i inne punkty wspólne.
Choćby powitanie po powrocie. Pisarza witano tak:
"Z najwyższą przyjemnością zawiadamiamy, że znakomity obywatel, który obmyślił projekt tego dzieła, każdego dnia tutaj oczekiwany po 16 miesięcznej podróży odbytej po rozmaitych krajach Europy i Afryki, gdzie doskonalił swoją wiedzę, która już wcześniej budziła podziw współobywateli oraz wszystkich osób, które miay zaszczyt go poznać - powrócił..." donosił Journal Hebdomadaire de la Diete.
A mój Dziennik Polski powierzył mi rozkładówkę w piątkowym magazynie, abym mógł zaprezentować choć część swoich zdjęć, zdobytych w trakcie długiej i pełnej niebezpieczeństw włóczęgo po Królestwie Maroka.
I to przecież nie wszystko...



2010-06-06 :: Ojciec Karol
Historia Ojca Karola byłaby fenomenalna, gdybym korzystał z oryginału Reconnaissanse de Maroc, a nie z omówienia jakiegoś księdza, co prawda z obfitymi cytatami, ale autor hagiografii talentu literackiego nie miał. Więc może tylko to jedno: podczas modlitw Ojciec Karol włączał elementy Koranu, przemyślenia Mahometa itd. Ciekawe, na dzisiejsze czasy!

2010-06-05 :: Narkotyki
Po kolei przebijam się przez problemy do eseju. Wczoraj poznałem dokładnie technologię produkcji haszyszu i rozeznałem sytuację upraw w aspekcie polityczno społecznym. A potem długo w noc studiowałem prawa kobiet i rozwój ruchu feministycznego w Maroku. Dziś: uchodźcy z Afryki, Ojciec Karol i jak starczy czasu - Jan Potocki. Mam już tytuł: Podróż do Królestwa Maroka.

2010-06-04 :: Pielgrzym
Nad stanami jest i stanów-stan,
Jako wieża nad płaskie domy
Stercząca w chmury...

Wy myślicie, że i ja nie Pan,
Dlatego że dom mój ruchomy,
Z wielbłądziej skóry...

Przecież ja aż w nieba łonie trwam,
Gdy ono duszę mą porywa
Jak piramidę!

Przecież i ja ziemi tyle mam,
Ile jej stopa ma pokrywa,
Dopokąd idę!...



2010-06-03 :: Duży projekt
Właściwie i tak bym to pisał, ale gdyby żył Pan Władeczek, to pisałbym do niego, dla niego? Z zaciekawieniem patrząc na reakcję. I może nawet przegadałbym kilka godzin przed robotą, poukładał sobie wszystko w głowie. No, niestety, Pan Władysław umarł. Będę jednak pisał do niego, bo do kogo? Bo kogo to interesuje? Poza mną? Na przykład:
"Zbrukana przeszłość nikogo tu nie oburzała, dzięki czemu pokaźna ilość wyrzutków, ekscentryków, libertynów, czarnych owiec i wydziedziczonych arystokratów miała szansę powrócic na łono społeczeństwa. Szpiedzy, zbrodniarze wojenni, naziści, utrzymankowie bogatych rodzin, prawnicy pozbawieni uprawnień, lekarze bez licencji, ekskomunikowani ksieża, wszyscy odradzali się w Tangerze."

Strona: 1 2 3 4 5 6 7 8 9 10 11 12 13 14 15 16 17 18 19 20 21 22 23 24 25 26 27 28 29 30 31 32 33 34 35 36 37 38 39 40 41 42 43 44 45 46 47 48 49 50 51 52 53 54 55 56 57 58 59 60 61 62 63 64 65 66 67 68 69 70 71 72 73 74 75 76 77 78 79 80 81 82 83 84 85 86 87 88