O mnie
Galeria
Wystawy
Teksty
Film
Książki
Księga gości
Kontakt
strona główna

2010-07-17 :: Szewszawan
W morderczym upale pracuję nad problemem kobiet, uchodźców i narkotyków w Maroku. Nie wiem, czy znów nie jestem za bardzo ambitny - trudno - najwyżej. Na ten tydzień się na pewno nie wyrobię, może na następny. No i wreszcie zacznę przygotowywać się do pisania o Fesie - to dopiero bedzie masakra. A może nie? Już jakoś wróciłem do pisania, tylko... ja mam przebłyski formy, a nie pełną formę. Pełna pozwoliłaby mi utrzymać narrację na stałym poziomie - ból tworzenia!

2010-07-12 :: Tanger skończony
Myślę, że to jest ważny tekst, bardzo trudny, ale dał mi wiele satysfakcji. No i cóż, jak dotąd, wyrzuciłem z siebie około 40 stron maszynopisu, a to przecież dopiero jakieś 20 procent. Muszę się na chwilę zatrzymać, odpocząć i podjąć próbę sprzedaży nowych reportaży tygodnikom, które dobrze płacą. Pora zarobić na kolejny wyjazd. To trochę potrwa.

2010-07-08 :: Tanger cd
Pierwszy odcinek Tangeru już wydrukowany. Oczywiście, po publikacji dopiero widać własne błędy. Ale trudno, pierwszy rzut musi być z konieczności formą przedstawienia fabuły, a praca nad szlifowaniemm materiału nastąpi potem. Część druga na razie leży na biurku. Mocno już zaawansowana. Muszę wprowadzić do tekstu 4 rodzaje szyfrów, każdy na innym etapie. Europejsko - arabskie niezrozumienia, mit Barrousa, Socco, Hosni; powrót do przeszłości i realizm Tangeru. Gdzie wsadzić Potockiego, to już sam nie wiem, a są kapitalne epizody z jego udziałem. To wszystko szalenie trudne i pewnie cierpi na tym lekkość formy, bo jak się pisze tak rzadko jak ja, to nie traci się co prawda jasności osądu, ale wszystkie ruchy są powolne, styl się wykuwa w trudzie, wszystko idzie jak po grudzie. No, alle! Dosyć narzekania.

2010-07-05 :: Praca, praca...
Piszę i idzie mi coraz lepiej, przynajmniej jeśli chodzi o Tanger. Puszczę jeszcze dwa kawałki w "DP" i się zatrzymam. Zatrzymam, bo myślę, że moje teksty nie są jakoś szczególnie oczekiwane, bo muszę zacząć zarabiać na drugą wyprawę, a więc sprzedawać reportaże pismom komercyjnym, a wreszcie - napisanie o Chewchouenie i o Fezie, to będzie duża sztuka. Zwłaszcza Fez jest sakramencko trudny, tak, jak ja chcę go opisać. W błysku syntezy: od X wieku, do współczesności, wykazując na czym polega wielkość kultury arabskiej. Dojadę do końca. Napiszę wszystko. I w międzyczasie może coś posprzedaję?

2010-07-02 :: Tanger
Z Tangeru będą dwa wielkie reportaże, ale to jest przecieranie szlaku, to pierwszy tego typu tekst w polskiej prasie. W Dużym Formacie dostałbym krocie, zwróciłbym sobie podóż. A tak, to tylko kilka marnych stówek. Chyba, że myślę już o książce. Sam nie wiem. Jeżeli tak, muszę pojechać jeszcze raz do Maroka. Do Essauiry, Merzugi i koniecznie na Saharę Zachodnią. Może się uspokoi w Mauretanii?

2010-07-01 :: Errol
Dostałem kolejny list od Errola, już go wypuścili z więzienia w Togo. Mówi, że przeczytał mój tekst o autobusie i powinienem koniecznie jechać do Etiopii, Kongo albo Zimbabwe. Wszystko wspaniałe, gdybysmy żyli w kapitalizmie a nie postkomunie, gdybym, a tak być powinno, za opublikowane teksty mógł zarobić na kolejną podóż. Tymczasem właśnie wczoraj wielki poznański wydawca zaproponował mi, że wyda album z moich zdjęć... za darmo! To nie Afryka, to Polska. No więc Panie Złodzieju - do widzenia!

2010-06-29 :: Produkcja
No! Wyprodukowałem tekst o autobusie, dostałem bardzo miłe recenzje - od Kasi Kobylarczyk, Prof. Adama Rybińskiego, Światka Wojtkowiaka, Edyty, Mateusza. To pozwala przerwać mroczną samotność szarpaniny ze słowami. Teraz mam w komputerze milion stron na temat Maroka. Moja ulubiona fraza brzmi: „Billa Burroughs’a poznałem w 1953 roku, kiedy szedł w deszczu boczną ulicą Tangeru. Był wówczas na heroinie i nie wyglądał najlepiej”. I dalej: "Bill zażywał wyłącznie kif, mandżun i alkohol, za to wszystkie trzy rzeczy w ogromnych ilościach. Miał kuchenkę, na której piekł ciasteczka z haszyszem, z których był niezwykle dumny. Częstował każdego, kto okazywał zainteresowanie. Na jego biurku i pod nim panował chaos, złożony wyłącznie z kartek „Nagiego Lunchu”, nad którym stale pracował…”
A kiedy zacząłem pisać o sukach dłoń sama, automatycznie sięgnęła po "Dzielnicę Szwarckopów"!

2010-06-26 :: Tanger
Umówiłem się na długą rozmowę z Panią Danutą z Tangeru, jestem tuż przed pisaniem, a opinie osoby mieszkającej na miejscu - bezcenne. Nadal poruszam się w stulistyce wielopiętrowego eseju, bardzo trudnej, nie wprowadzam jeszcze M6, ani spraw kobiet. Będzie czas w Marakeszu. Natomiast jak wreszcie wyrzygam z siebie Tanger, to potem będzie z górki na temat narkotyków w Rifie, Fez to potęga, cokolwiek napiszę, jest wielki. A potem powinno być lajt. Niestety - miłe, łatwe i przyjemne to to wszystko nie jest. Jak pojadę drugi raz, będzie finezja. I mam nadzieję z Mateuszem, albo kimś kto mówi po francusku lepiej niż moje dukanie.

2010-06-24 :: Forma
Może znalazłem formę, a może mi się tylko zdaje. Muszę odłożyć Autobus i powoli zabrać się za Tanger. To będzie chyba najtrudniejszy z tekstów. Naprawdę bardzo bardzo trudny! Za wiele wiem. No, kurczę...

2010-06-24 :: Autobus Europa
Takst "Autobus Europa" już prawie napisałem. Masakra. Musiałem odrzucić 8 stron tekstu, dopisać dwie, a ostatecznie jest tego ze 12 kartek. Ciągle pracuję nad stylem, przekomponowuję, nie jest to wcale miłe ani przyjemne. Jednak... znalazłem sposób pisania, formę i jeśli za nią podążę, to rezultaty mogą być ciekawe. Powiem jedno. Pisanie, jeśli się pisze kreatywnie, jest to ciosanie kamieni. Przynajmniej dla mnie.

Strona: 1 2 3 4 5 6 7 8 9 10 11 12 13 14 15 16 17 18 19 20 21 22 23 24 25 26 27 28 29 30 31 32 33 34 35 36 37 38 39 40 41 42 43 44 45 46 47 48 49 50 51 52 53 54 55 56 57 58 59 60 61 62 63 64 65 66 67 68 69 70 71 72 73 74 75 76 77 78 79 80 81 82 83 84 85 86 87 88