O mnie
Galeria
Wystawy
Teksty
Film
Książki
Księga gości
Kontakt
strona główna

2014-08-13 :: Itd

Reportaz się jadzi. Moje życie też. O osobistym lepiej nie mówić, bo go nie ma. Została praca. Można się zarąbać robotą. To dobre wyjście. "Jest dobre wyjście spać/Jest dobre wyjście jeść/Jest dobre wyjście pić/wódkę pić/ papierosy palić/kochać/żyć/tak/to wszystko jest dobre wyjście." - pisał Wojaczek. Z tego wszystkiego zostało pisanie, które nie wychodzi. Może plan był zły? Chiba tak. Jestem zmęczony. Smutny. Kurwa.   



2014-08-10 :: Piszę...

A więc piszę. Który to dzień? 5? 6? W międzyczasie zredagowałem książkę Józefa Barana z moimi zdjęciami - wyszła pięknie. Reportaz z Tangeru, niestety, jest bardzo trudny. Czuję się jak Bill Burroughs, piszący "Strefę międzynarodową". Fajnie byłoby dogadać się z jakims wydawcą na książkę. Znak? Czarne? Zysk? Z żołądkiem lepiej, pani docent mówi, że jeśli wszystko pójdzie dobrze, wyleczy mnie w 28 dni. Potem dostanę probiotyki i mogę  wracać do Maroka.  Może we wrześniu?



2014-07-25 :: Na kursie i ścieżce

Marzy mi się mały sklepik z pamiątkami w Tangerze dla jednodniowych turystów z Hiszpanii. A wieczorami, siedząc na balkonie z widokiem na Zatokę i popijając białe wino, pisanie tekstów... 



2014-07-23 :: Czas pisania

Czas porządkowania materiałów powoli dobiega kresu. Zaczynam wrzucać małe wstawki na FB, żeby zobaczyć jak mi idzie i co jest ważne, atrakcyjne, biorące. Wiedzę przywiozłem ogromną, trudno ją udźwignąć. Muszę zrobić plan - dam radę prawdopodobnie w 3 dni. Od wtorku przystąpię do roboty. Najtrudniejszy, najbardziej wymarzony materiał - Tanger! Finał 1 sierpnia. Byłoby bardzo dobrze.



2014-07-16 :: Książka

Postanowiłem napiszać książkę o Maroku. 70 procent materiałów mam pod ręką. Brakuje mi: dłuższej wizyty na polach upraw narkotyków w Ketamie, spotkania w Ceucie i w leśnym obozie z uchodźcami z Afryki, rozmowy z feministką w Fezie, wizyty w Jujuka, gdzie od XV wieku leczą muzyką, wizyty w domu sióstr, które zajmują się wyklętymi muzułmankami, rozmowy z zamachowcem na Hasana II w Marrakeszu i studialnego objazdu Sahary Zachodniej. Reszta zebrana. Przed końcem roku muszę ponowinie pojechać na miesiąc. Koszt pobytu szacuję na ok. 5-6 tys zł. Trzeba bęzie te pieniądze zarobić na publikacjach. 



2014-07-14 :: Po powrocie

Powoli dochodzę do siebie po podróży przez Maroko. Była to najlepsza włóczęga, jakiej doświadczyłem i najbardziej luksusowa. Dzięki pomocy wspaniałych ludzi pozyskiwałem unikalne informacje, mieszkałem w ekskluzywnych miejscach, brałem udział w przygodize i korzystałem z dobrodziejstw losu. Tak wielu wypada podziekować... Piszę listy, wysyłam zdjęcia. 



2014-07-03 :: Maroko

Rano budzę się z bąblem na ręce. Pierwsze skojarzenie bąblowica. Widziałem objawy tej choroby w stadium zaawansowanym – ogromne bule na ciele, słoniowe nogi… koszmar. Zapada się na to świństwo po kontakcie z kałem psa. Wyglądam za okno – siedzi pies… Alzacki. Tymczasem spod łóżka wyszedł stwór. Ma z 8 centymetrów i długie anteny czułek przed sobą. W pierwszej chwili chciałem go zabić sandałem, ale zrobiło mi się żal. Mieszkam w końcu w misji braci franciszkanów. Jestem już zmęczony. Za mną 20 dni podróży, 4,5 tys. kilometrów, dziesiątki godzin rozmów. Byłem w Maroku w sytuacjach, w których strażnicy miejscy zesraliby się w portki, zwłaszcza ci, co na mnie donosili i intrygowali. Jak mówią Arabowie Szuja a huja.



2014-05-31 :: Pożegnanie ze Strażą

Dziś zakończyłem pracę w Straży Miejskiej Miasta Krakowa, gdzie byłem zatrudniony od sierpnia 2013 jako „pomoc administracyjna”. W tym czasie opracowałem narzędzia zmiany, które przekształciły się w naukę nieformalną, którą nazwałem „Dydaktyką ekstremalną.” Były wśród nich prace analityczne, projekty działań i szkolenia. Przeszkoliłem 300 strażników miejskich w autoprezentacji, komunikacji społecznej, analizie transakcyjnej i technikach wystąpienia publicznego.


Dziś chciałbym podziękować wszystkim osobom, które mi pomagały: Księdzu Jackowi Stryczkowi, intelektualiście i praktykowi zarządzania -  za ofiarowanie ciekawych idei i drogich narzędzi spójności; Panu Jarosławowi Flisowi, specjaliście od samorządowego PR, za konsultacje; Panu Michałowi Paluchowi – trenerowi społecznemu z Transgranicznego Centrum Wolontariatu w Cieszynie – za dyskusje nad projektami zmian w kontekście antropologii adekwatnej. Jestem też wdzięczny osobom, których dorobek znam tylko z lektury – Panu prof. Andrzejowi Blikle - walczącemu przekonywująco z technikami zastraszania pracowników i prof. Ryszardowi Stockiemu - orędownikowi pełnej partycypacji w zarządzaniu. Dziękuję członkom powołanego przeze mnie Zespołu Kreatywnego ds. Wizerunku za próbę wypracowania koncepcji dostosowania Straży Miejskiej do oczekiwań obywateli, Straży, która pomaga ludziom i informuje samorząd o potrzebach mieszkańców. Dziękuję Panu Markowi Aniołowi za lojalną i uczciwą współpracę, a także ogromny i pełen poświęcenia udział w opracowaniu pierwszego profesjonalnego Raportu Straży Miejskiej.


Moja misja jest zakończona. Wracam do zawodu. Tym wszystkim, którym zależy na pozytywnych zmianach w Straży życzę powodzenia i sukcesów w służbie. https://www.youtube.com/watch?v=VVcsQ2ZcVbc



2014-05-29 :: Slajdowisko

Tunezyjskie slajdowisko, czyli wszystko, co chcielibyście wiedzieć o kobietach Orientu, a o co wstydzicie się zapytać (i nie tylko): Piwnica pod Baranami, poniedziałek, godz. 19. Dozwolone od lat 18. www.klubpodroznikow.com/slajdowiska/1838-jasminowa-mozaika-tunezja Wieczór zapowiada się fajnie, bo po slajdowisku losujemy w ramach miesięcznego konkursu także grubsze nagrody (plecaki od Jack Wolfskin). Będą też nagrody prosto z Tunezji!



2014-05-25 :: Czas historii

Mam na biurku chłopskiego „Pana Tadeusza”, a może „Sklepy cynamonowe”? Jednym słowem „Borzęcin” Józefa Barana i od kilku dni myślę o czasie tej książki. Z nadmiaru pracy, zaproponuję tylko kilka łatwych furtek interpretacyjnych (bo strumieni czasu jest tu wiele) . Zacznę od czasu historycznego.
Wspominałem już o micie założycielskim wsi, która została (rzekomo!) zbudowana przez jeńców tatarskich po wiktorii wiedeńskiej. Poeta nie wykorzystuje jednak tego wątku. Chciałoby się powiedzieć – szkoda. Sam wygląda jak Tatar: ma czarne oczy, czarne włosy, jest krępy i zdolny do bitki, a w Borzęcinie mieszka wiele drobnych dziewcząt o bladych licach i czarnych, skośnych oczach. Czy ci ludzie nie tworzyli historii? Przeciwnie. Wieś zesłańców zapamiętała bitwy konne pomiędzy Borzęcinem Górnym, a Borzęcinem Dolnym - z udziałem samopałów, (dziś nazwalibyśmy je „ustawkami”.) które musiały być wydarzeniami nie mniej ważnymi jak pożar lub powódź. W książce nie ma jednak śladu po owych bitwach, a nawet po Wielkiej Wojnie i drugiej wojnie światowej. Dlaczego? Więzienie, wyspa „Gore”, nie ma bowiem własnej historii.
„chyli się słonce nad Wawelem stodoły
i zapada nad ojczyzną-ojcowizną
już dotyka głowy mojego ojca
Rejtana stojącego u wrót…
…………………………………………….
tyś stodoło jedynym Wawelem po przodkach
przenoszonym na plecach z pradziada na wnuka
z sąsiekiem pustym gdzie składano łupy
wydarte ziemi burzom i przymrozkom…”

Stodoła. Jedyny zabytek Borzęcina, perfidnie zestawiona z zamkiem królów polskich… rozpada się i gnije. Natura wygrywa odwieczną wojnę z człowiekiem, który z pańszczyźnianego chłopa przeistacza się w niewolnika elektroniki i Internetu. Innej historii nie będzie. Nie zdarzy się nic, poza odwiecznym rytuałem umierania.
W Borzęcinie brakuje czasu historycznego, ponieważ pozostaje on, WYSPA BORZĘCIN, w czasie kosmicznym.



Strona: 1 2 3 4 5 6 7 8 9 10 11 12 13 14 15 16 17 18 19 20 21 22 23 24 25 26 27 28 29 30 31 32 33 34 35 36 37 38 39 40 41 42 43 44 45 46 47 48 49 50 51 52 53 54 55 56 57 58 59 60 61 62 63 64 65 66 67 68 69 70 71 72 73 74 75 76 77 78 79 80 81 82 83 84 85 86 87 88