O mnie
Galeria
Wystawy
Teksty
Film
Książki
Księga gości
Kontakt
strona główna

2011-01-08 :: Nowe zdjęcia
Dodałem nowe zdjęcia w kategorii Galeria/Nowe. Nie ma ich tak wiele, jak myślałem. Ale na razie brak mi czasu. Zmarnowałem mroźne świty w Krakowie i teraz to już raczej... Ale za to byłem na nartach - Góra Żar! No i z powodzeniem uczę się gotowania. Dziś zrobiłem ogórkową i paski z kurczaka w sosie miodowo musztardowym - było smaczne!!!

2011-01-04 :: Byłoby fajnie
Oczywiście byłoby fajnie i jest to możliwe przy wielkim szczęściu - zrealizować za jednym razem cały program. Złapać kasę, pojechać na 3 miesiące na Saharę: wędrować z Mauretanii przez Senegal do Mali i Nigru, a skończyć w Algierii. Potem w ciągu roku napisać książkę i już!
Jednak na razie - wspinam się po śliskiej ścianie gazety codziennej w mieście na prownicji, gdzie nie widać sponsorów, rynku, ruchu, parcia, energii - wszystko stoi zamarłe w jakimś stuporze, w jakimś szoku katatonicznym, każdy próbuje zarobić złotego, albo nie zapłacić złotego albo wydrzeć drugiemu złotego, a Afryka wydaje się z tej perspektywy bardziej dzika niż za czasów Marcina Bielskiego (1495 r.) - zresztą posłuchajcie!
"Tej części świata jest większa połowica pustej, częścią dla wielkiego gorąca, częścią też dla zwierząt jadowitych, które się tam rodzą w pustyniach, jako są lwowie, wsloniowie, kokodryle, padrowie, małpy, osłowie rogaci i rozmaity naród smoków, takież wężów, które całe lato nie piją, bo tam wody nie masz lada gdzie, przeto są jadowite jako piszą, iż tam więcej ludzi zemrze jadem zwierzęcym niż wrzodem, a śmiercią przyrodzoną, zwłaszcza gdzie torrida zona w pośrodku Afryki. Przeto ta część świata nie była dobrze znajoma pierwej starym kosmografom przez wielkie pustynie, aż dzisiejsi żeglarze lepiej przewidzieli."

2010-12-31 :: Żadnych postanowień
Nie, nie, nie robię sobie żadnych postanowień na rok 2011. Remont trwa i skończy się w końcu stycznia, potem część druga - maj lub czerwiec. Maroko i Mauretanię i tak trzeba robić jesienią, a francuskiego uczyć się na okrągło. Nie ma już miejsca ani czasu na inne sprawy. Jestem na torach i mam zielone światło. Maszyna ruszyła!

2010-12-30 :: Fotografia
Zdjęcia robię okazjonalnie, jest nawet dużo nowych, ale nie mam czasu dodać ich na stronę, muszę sobie zrobić jeden dzień na porobienie fotek i prezentację na www. No i na narty! No i do Warschau. A w międzyczasie słucham:
C’est au Manhattan fast food, Dakar
Sénégal, cinéma le Paris. Demain je serais parti
La gare Dakar, Bamako mon p’tit y’a pas de problème
Tout vas bien. Aujourd’hui je me marie.
J’ai confiance amour solo Gao, L’algérie, Tunisie, Italie.
Y’a pas de problème, j’aime au Manhattan fast food, Dakar
Sénégal, cinéma le Paris ascenceur pour le ghetto...



2010-12-26 :: Reguła sukcesu
I prawo Ciećkiewicza: marketing wyprzedza działanie. Najpierw się dużo gada, bije pianę, a potem dopiero, niejako rzutem na taśmę, realizuje jakiś projekt. Powinno być oczywiście na odwrót.
II prawo Ciećkiewicza: równoczesność działań koncentruje zainteresowanie. Podejmuje się rozproszone akcje, zależnie od kaprysu, które prowadzą do spektakularnych, małych osiągnięć.
Aby odnieść sukces, trzeba wyznaczyć sobie tylko jeden cel.
Zrealizować go w ciszy.
Promować na końcu.
Moim celem jest książka o Afryce.
Narzędzia: język francuski, wiedza, podróże, pieniądze.
Czas: 2 - 5 lat


2010-12-20 :: Czas
Jesteś w czasie. To Twój indywidualny czas. Posuwasz się naprzód, ruchem ślepca. Jeśli wierzysz w siebie, to może lepiej, ale i tak nie wiadomo, co się zdarzy. Prawie wszystko zależy od szczęścia, układu, zbiegu okoliczności, a tego nie da się przecież obliczyć matematycznie, choć niektórzy sądzą inaczej, aż do pierwszej porażki.
Wypływa z tego coś dobrego. Wszyscy możemy być jeszcze pisarzami, naukowcami, politykami, czym, kto chce, to jest potencjalnie możliwe. Po drugie - warto coś robić na wypadek szczęśliwego trafu i czekać. Ale gwarancji powodzenia nie ma. Niestety. Nie będzie na sto procent ciastka, żółtego helikoptera, własnej wyspy. Nie będzie randki z Afrodytą na Bora-Bora. I kto wie, czy wobec tego, nie najcenniejsze jest to, co się robi dla innych?

2010-12-18 :: Listopad 2011
Nie dam rady wcześniej. Wszystko prowadzi do tego właśnie terminu. Będzie już po remoncie domu, odłożę trochę pieniędzy, zaliczę rok nauki francuskiego, przygotuję wyprawę i grudniową wystawę. Potem szybki skok do Casy, Essauira, Rabat i pałac króla. Skok do Mauretanii, jazda najdłuższym pociagiem świata przez Saharę, Chinguetti. To jest realne. Ciekawe, co na to Mateusz?

2010-12-15 :: To co mam na myśli
Czy tworzę nową formułę reportażu? Czy mi się tylko tak wydaje? Otóż, wychodzę z założenia, że dziennikarstwo literackie się skończyło. A skoro tak, zostało otwarte pole do eksperymentu. Idąc dalej tym tropem rozumowania dochodzę do wniosku, że mamy prawo do wykorzystywania kalek językowych, aluzji literackich, ba cytatów z literatury pięknej, które bedą występowały w funkcji znaczeniowej, stając się źródłem nowych informacji. Poloniści już wiedzą, że mówię o reportażu postmodernistycznym. I mają rację. Szczególnie do tego celu nadaje się Afryka, gdzie możemy przyjąć za dobrą monetę kulty plemienne i zaakceptować drugie życie zmarłych, poważnie potraktować baśnie itd. Dzięki temu w pełniejszy sposób wyrazimy ducha kontynentu. Trudno jednak oczekiwać, że zrozumie nas prosty redaktor na etacie. Prędzej już czytelnik, który nieświadomie da się uwieść opowieści! Chciałbym pogadać na ten temat ze Stasiukiem. To przecież on wyznaczył taki kierunek narracji egzotycznej.

2010-12-11 :: Mauretania
Errol mówi, że Mauretania jest OK, że spokojnie można tam podróżować, choć to kraj w rozpadzie, gdzie nic nie działa, a rządzi junta wojskowa. To mi specjalnie nie przeszkadza i bardzo chciałbym połączyć kolejne Maroko z Chinguetti. Sądzę, ze sprawa jest realna - listopad 2011.

2010-12-11 :: Cała...
Remont domu osiąga punkt krytyczny - po suterenach biegaja: mykolog, kominiarz, gazownik, a nad całością sprawuje kontrolę wykonawca. Robota trwa od 7 do 18, każdego dnia, łącznie z sobotami. Równolegle dzieje się tysiąc spraw: w redakcji idą numery świąteczne, mam ciekawe spotkania (Errol wrócił z Afryki po 7 miesiącach włóczęgi), próbuję sprzedać teksty, ślizgając się po gładkiej ścianie warszawskiej arogancji, uczę się francuskiego itd... Jestem tym wszystkim zmęczony! Ale tak będzie do połowy stycznia.

Strona: 1 2 3 4 5 6 7 8 9 10 11 12 13 14 15 16 17 18 19 20 21 22 23 24 25 26 27 28 29 30 31 32 33 34 35 36 37 38 39 40 41 42 43 44 45 46 47 48 49 50 51 52 53 54 55 56 57 58 59 60 61 62 63 64 65 66 67 68 69 70 71 72 73 74 75 76 77 78 79 80 81 82 83 84 85 86 87 88