O mnie
Galeria
Wystawy
Teksty
Film
Książki
Księga gości
Kontakt
strona główna

2011-07-08 :: Świat się rozpada

Ostatnio chodzi za mną ten tytuł z brawurowej książki Chinua Achebe "Świat się rozpada", bez znajomości której nie sposób zrozumieć Afryki, powieści, której nikt w Polsce nie czytał - szkoda. Tymczasem świat się rozpada. Naprawdę. Achebe  pokazuje zmierzch plemienia Ibo. Powolną, stałą erozję, wynikającą ze zmiany cywilizacyjnej - z pojawienia się białego człowieka. My także doświadczamy zmiany, ja doświadczam zmiany. Nie będę mógł w ciągu najbliższych lat (a może wcale) pojechać do Afryki, nie znajdę pracy w gazecie, chyba, że w Warszawie, i to mało prawdopodobne, zacznę żyć: od fuchy do fuchy - lecz nie z pisania, chyba że horoskopów. Trzeba to przyjąć. Najważniejsze zdrowie. Są jednak ludzie, dla których marzenia mają wielką wartość - marzenia spełnione, zrealizowane. To też ginące plemię? O ile pamiętam, w  finale powieści Achebe zwariował czarownik. Mnie to na szczęście nie grozi - jestem wariatem od dawna.



2011-07-08 :: Emir Jabiry weźmie udział w Festiwalu

Festiwal zbliża się wielkimi krokami, a dzisiaj nastąpił przełom. Moje spotkanie z emirm dr Mohamedem Jabirym było jak sekwencja z egzotycznego filmu. Emir pochodzi z pierwszej marokańskiej dynastii Idrysydów, mieszka otoczony kolekcjami starej broni i arabskich ksiąg. Pokazał mi listy, jakie otrzymał od Króla Maroka i swoje zdjęcie z Hasanem II. Marokański arystokrata nie tylko wygłosi wykład o królach i pałacach, chce też postawić namiot na Małym Rynku i pokazać swoje  konie arabskie... chce sprowadzić do Krakowa kapele gnawa i stoiska rzemieslników. Duża sprawa. As-Salāmu `alaykum - السلام عليكم



2011-07-01 :: Dziennik Polski sprzedany

Stało się to, co przewidywałem. Właściciele sprzedali Dziennik Polski i pożegnali się wysyłając nam list pocztą elektroniczną. Napisali - to bardzo znamienne - że nie mogą już dłużej finansować działalności redkacji. Oni nie mogą finansować nas. A ja myślałem, że to my przez lata zbudowaliśmy ich majątki - własną, murzyńską pracą. Prezes Czesław Niemczyński mówił do mnie: "Panie Jakubie, dziś pan pracuje ponad siły, ale w przyszłości będzie pan jadł grube pajdy chleba". Pajd nigdy nie było. Płacono zawsze bardzo źle. Słodki zysk konsumowali właściciele. Dziś nam dziękują, za pośrednictwem listu, że byliśmy z nimi w dobrych i złych chwilach. Biorą kasę i jadą na wakacje. Bez fasonu. Bo trzeaba mieć klasę, zwłaszcza jak się mieszka w  takim małym mieście, jak Kraków. Bo można było każdemu z nas spojrzeć w oczy i podać rękę. A jakby ktoś miał styl, mógłby podzielić pewną sumę ze sprzedaży gazety i wypłacić premie ludziom, których losy są teraz niejasne.  Zwłaszcza, że nie zbudowano tej firmy od zera, za pieniądze właścicieli, ponosząc 100 procent ryzyka. Żegnajcie panowie w krainie zażenowania i wstydu. Nie powiem wam do widzenia.



2011-06-29 :: Z pamiętnika reżysera festiwalu (1 lipca 2011)

Codziennie załatwiamy setki spraw, małych, drobnych - szczegółów, które są jednak podstawowe dla nadchodzącej imprezy. Dużych zresztą także.  Pan Jacek Kukuczka z Muzeum Etnograficznego przedstawił nam np. pyszną propozycję zaaranżowania zestawu portretów kobiet arabskich z XIX wieku w galerii SiOKU (rewelacja!), a Pani Justyna Masłowiec zrobi kapitalne warsztaty dla dzieci i rodziców – jeśli tylko zdobędziemy 500 zł na farby, sklejkę i pędzelki. Naszym partnerem w pokazach kulinarnych jest od dziś miła, sympatyczna, ale także wymagająca rzetelności, restauracja „Klimaty Południa”. Wszystko musimy dograć na czas i perfekcyjnie: produkty, menu, wina. Załatwić kucharza z ambasady!!! To wymaga wysiłku. Wciąż nie wiadomo ile prac i w jakiej objętości zaproponuje nam marokańska malarka – dzwonimy do Rabatu, żeby to ustalić. Szukamy znawcy poezji arabskiej – na razie bez rezultatu. W festiwal angażuje się coraz więcej ludzi, a z projektu zaczyna się coś wyłaniać, jakiś obraz. Może bardzo fajny? Poza tym - przestaję się bać. Niepokój przechodzi w adrenalinę.



2011-06-26 :: Z pamiętnika reżysera festiwalu (26 VI)

Podczas długiego weekendu przygotowaliśmy wystawę fotograficzną Jakuba Ciećkiewicza i Jerzego Skarżyńskiego pt: „Tajemnicze Królestwo – Maroko”. Ostatnią fazę – prostowanie pionów i ustawianie barwy - wykonał świetny grafik, Wiktor Łężniak – Bóg zapłać, bo Festiwal nie może. Rano skierujemy prace do produkcji. Równolegle rozgrywa się wiele procesów: poszukiwanie galerii dla Pani Fatime Zahra i próba przechwycenia marokańskiego wina z turnieju golfowego w Warszawie – na catering, rozmowy w Klimatach Południa o pokazie kulinarnym kuchni marokańskiej, debaty z poetą Józefem Baranem o wierszach Tuaregów, z Anną Dymną o październikowym Salonie, z Modnym Krakowem o promocji, z Interią o patronacie, z SiOKIEM o Transpoetice; trwa także nieustanne poszukiwanie sponsorów. Wszystko to doprowadza do rozstroju nerwowego reżysera, który chwilami zamienia się w Stalina, a chwilami zdradza przebłyski geniuszu.



2011-06-23 :: Z pamiętnika reżysera festiwalu:

Dziesiątki wydarzeń – to setki szczegółów... Przygotowania do naszej imprezy osiągnęły właśnie apogeum. Pracujemy równolegle nad kilkoma projektami: zorganizowaniem pokazu kuchni marokańskiej dla krakowian, wystawy obrazów artystki malarki Pani Fatime Zahra, nad pokazem filmów, myślimy o promocji imprezy na łamach „Dziennika Polskiego”, „Modnego Krakowa” i przed kamerami „Poezji Polskiej”. Ostatnio grupa wspaniałych ludzi z tego portalu dołączyła do organizatorów festiwalu.Kolekcja portretów kobiet arabskich i nie tylko - Pana Profesora Adama Rybińskiego dotarła już do Krakowa – teraz trzeba się modlić o życzliwość Muzeum Etnograficznego, żeby fachowcy z tej świetnie działającej firmy, pomogli nam wymyśleć i zainstalować wystawę w małej galerii SiOK-u.Trwają poszukiwania sponsorów. Pierwszy z nich pisze te słowa.



2011-06-22 :: Strona Festiwalu

Jest już gotowa strona www Festiwalu Maroka: www.dziennikpolski24.pl/festiwalmaroka  Zapraszam 



2011-06-17 :: Warszawa

Jutro 7:00 Warszawa Zachodnia, wywiad z PrzemkiemStepniem o Afryce i kamerach, potem sklep OKO Maroko - Doroty Zawadzkiej, gdzie znowu zbankrutuję, wreszcie do Wojtka na spotkanie z konsulem Maroka. Tyle spraw! Tyle fajnych spraw. Festiwalowych spraw. Może mi tylko dokucza samotność.



2011-06-16 :: Fiuuuuuu

Z wielkiego hamulca na razie jeszcze nic nie wyszło. Boże! Dlaczego otaczają mnie ludzie sprytni lub mało odpowiedzialni, dlaczego ludzie o dziwnych ambicjach otaczają mnie, dlaczego? Dlaczego jestem sam, sam jestem sobie winien? Gdyby nie Basia, Leszek z żoną i Wojtek z rodziną pewnie bym zwariował - zwariowałbym niechybnie, gdyby nie garstka ludzi - prof. Rybiński, Wacek, Paweł, Agnieszka, zwariowałbym z życia normalnie, czasem Ala się odezwie pokrzepiająco na FB, szef mój poeta powie coś zabawnego, się ulży. A potem dalej w tę kiłę...



2011-06-10 :: Stres

Od trzedch miesięcy żyję w maksymalnym stresie. Równocześnie: praca, nauka języka, remont domu, pisanie tekstów afrykańskich, setki spotkań i telefonów w związku z Festiwalem Maroka. Udało nam się wciągnąć do tego przedsięwzięcia 25 podmiotów: miasto, Annę Dymną, Adama Rybińskiego, Teatr KTO Dyrektora Zonia, Piwnicę pod Baranami, SIOK, Muzeum Etnograficzne, Dziennik Polski... Mamy ngrody na konkursy, wolontariuszy i sponsorów, są jednak straszne kłopoty z organizacją i logistyką całości. Jestem wyczerpany: po magnezie przeszedłem na żelazo, na lecytynę itd. na noc piję zioła Ojca Grzegorza - na sen. Trudno mi nawet powiedzieć czy żałuję, że się tego podjąłem. Chyba tak. No ale maszyny ruszyły...



Strona: 1 2 3 4 5 6 7 8 9 10 11 12 13 14 15 16 17 18 19 20 21 22 23 24 25 26 27 28 29 30 31 32 33 34 35 36 37 38 39 40 41 42 43 44 45 46 47 48 49 50 51 52 53 54 55 56 57 58 59 60 61 62 63 64 65 66 67 68 69 70 71 72 73 74 75 76 77 78 79 80 81 82 83 84 85 86 87 88