O mnie
Galeria
Wystawy
Teksty
Film
Książki
Księga gości
Kontakt
strona główna

2011-09-01 :: Wielkie marzenia

A tu nagle sprawa wyjazdów do Afryki staje sie realna. Ale gdzie? A no, gdzie chcesz. Ze względu na moją słabość do Sahelu chciałbym Mali, Mauretanię, Niger - ale tam jest zbyt niespokojnie, szkoda kłaść głowę. Kusi mnie też Algieria. Od dawna. Super bezpiecznie tam nigdy nie było, ale...  Algier - Konstantyna - Mzab - Beni Abdes - Tamanrasset - Tassili du Hoggar - Dżanet. Po trasie Bystronia i Ojca Karola. No i w świecie Tuaregów. To jest moja bajka. Tylko żal by było zatrzymać się na granicy Nigru i olać Agadez, no a Timbuktu? Olać Timbuktu? Ma rację prof. Adam Rybiński, że w Afryce nie wolno się spieszyć.



2011-08-18 :: Zimbabwe express

A więc malaron - jedna tabletka przed posiłkiem, a wieczorem preparat Mugga i siatka nasączona jakimś świństwem - prosto na  na kapelusz. I whisky. Koniecznie kilka szklaneczek szkockiej. W około, aż do granicy z Namibią, rozciąga się Hwange National Park - największe skupisko słoni na świecie.  Ale nie tylko. Jest tu wszystko, co figuruje w karcie dań prawdziwej Afryki. Od lwów, po małpy. Przewodnicy natrętnie wspominają Livingstona - jest tu nawet jego pomnik. Livingston, jeden z niewielu moralnych odkrywców. W powietrzu błyszczą gwiazdy i świetliki.



2011-08-17 :: Koniec Świata

Jednak Zimbabwe. Oczywiście, jak koniec świata, to na myśl przychodzi Lesotho, ale Rodezja, to jednak jest coś - angielski bibelocik, kraj krokodyla, słonia, prawdziwa czarna Afryka z całym bogactwem skojarzeń, tak Morświn, nie wiesz co straciłaś... Jednym słowem kolacja z Mugabe. Samotny, stary dyktator w lustrzanym pałacu. Wokoło pachnie Marquezem i zielonymi bananami. Pykamy powoli hawańskie cygara. - Czy Pan prezydent kiedyś zamierza ustąpić? Stary mężczyzna zatacza się ze śmiechu. - Ja? Prędzej ustąpi Ameryka. Słońce zachodzi nad wodospadami Victorii - jest bardzo afrykańsko i równoczesnie bardzo dziwnie. Jakby coś miało się wydarzyć... "Być może Bóg chciał, abyś poznał wielu złych ludzi, zanim poznasz tego dobrego, żebyś mógł go rozpoznać, kiedy on się w końcu pojawi."



2011-08-15 :: Barwy Świata: Maroko w Krakowie

Na Zachodzie Orientu, tam, gdzie Może Śródziemne łączy się z Atlantykiem, a Afryka spotyka z Hiszpanią i Arabią, istnieje tajemnicze królestwo - Maroko. Państwo egzotycznych sułtanów. Kraj wielu klimatów, kultur i języków - łagodnego islamu i mistycznego sufizmu.


Są tam, ciągnące się w kilometrami, miękkie jak cukier plaże i olśniewające pięknem, pomarańczowe diuny Sahary, po których wędrują na wielbłądach błękitni nomadzi. Są ośnieżone szczyty Atlasu i łagodne, soczyste, zielone pagórki Fezu. Są miasta – pałace, dorównujące pięknem hiszpańskiej Alhambrze i białe pałace królewskie, w których, za zamkniętymi drzwiami, z dala od zgiełku medyny, toczy się wysmakowane życie dworskich elit.


20 X, Festiwal Barwy Świata: Maroko w Krakowie - zabierze nas w czterodniową, egzotyczną podróż na Zachód Orientu. Podążymy śladami Heraklesa, który nieopodal Tangeru wbił słynne skalne słupy i tropem Argonautów, którzy wyprawili się po złote pomarańcze do kraju Berberów. Odwiedzimy zatopione w średniowieczu miasto Fez, gdzie od 818 roku płoną tym samym blaskiem trzy wspaniałe pochodnie: Wielki Meczet Al-Karawijjin, najstarszy uniwersytet świata Al-Karawijjin i biblioteka Al-Karawijjin. Odnajdziemy grób sułtana Al-Jazida ibn Muhammada, do którego równo 220 lat temu przybył polski poseł: pisarz, podróżnik i dyplomata - Jan Potocki, autor „Pamiętnika znalezionego w Saragossie”. Naszym przewodnikiem po świecie prastarej kultury będzie prawdziwy marokański emir dr. Muhammad Jabiry, pochodzący z pierwszej dynastii - Idrysydów.


Ale to jeszcze nie wszystko! Na festiwalu poznamy piękne i tajemnicze marokańskie kobiety (także arabskie feministki!), skosztujemy wina i wspaniałych potraw (w winiarni Klimaty Południa i Shisha Clubie), będziemy tańczyć wraz z arabskim zespołem Hayfa i Małgosią Kujawą, w rytm bębnów zespołu Tamtamitutu, nauczymy się kaligrafii arabskiej, zrobimy zakupy w sklepikach, które przywiozą towary prosto z Marrakeszu. A na koniec, w Salonie Anny Dymnej, posłuchamy przetłumaczonych specjalnie z okazji Festiwalu - przez poetę Józefa Barana i Joannę van der Brug - wierszy Tuaregów.


Festiwal, pod patronatem Jego Ekscelencji Ambasadora Królestwa Maroka Moha Ouali Tagmy oraz Prezydenta Miasta Krakowa Jacka Majchrowskiego, przygotowuje komitet organizacyjny m.in: dziennikarz „Dziennika Polskiego” Jakub Ciećkiewicz wraz ze  Stowarzyszeniem Projekt Orient i grupą wolontariuszy,  Śródmiejski Ośrodek Kultury, Urząd Miasta Krakowa, przy wsparciu Instytutu Francuskiego, Muzeum Etnograficznego, serwisu internetowego Poezja Polska i Korgo TV, Fundacji Branickich oraz Klubu Piwnica pod Baranami.


 



2011-08-12 :: Strona internetowa

Festiwal się rozwija. Leszek wykupił nam domenę www.festiwalmaroka.pl Do grona organizatorów przystał Instytut Francuski, gdzie odbędzie się wystawa Emira Jabirego, mianowałem też wreszcie swojego zastepcę - dynamiczną dyrektor ogrodu botanicznego w Zakopanem. Jakoś idzie. 



2011-08-06 :: Harare

Czy to możliwe? Czy pojadę do Zimbabwe? Okoliczności są przeciwko mnie, ale...



2011-08-02 :: Mój plakat

W dziale teksty, w zakładce Festiwal Marokański, zamieściłem mój ostateczny Plakat wystawy fotograficznej - zapraszam do oglądania.



2011-08-02 :: Święto Tronu

Wiele osób pyta mnie jak było na Święcie Tronu. Egzotycznie! Gości witał Pan Ambasador (Berber, 2 metry wzrostu, z małżonką w bardzo pięknej sukni.) Wielką salę Hotelu Victoria wypełniał namiot, pośrodku którego stała klatka z małymi lwami – lew jest przecież symbolem Maroka! Promieniście ustawiono kelnerów w czerwonych fezach i białych dżelabach, częstowali nas świetnym, marokańskim winem. Stoły wypełniły się szybko kuskusem, mięsem jagnięcym i drobiem, a także wieloma egzotycznymi potrawami, których nazwy nie są nam znane. Niewątpliwie było to skrzyżowanie kuchni hiszpańskiej, afrykańskiej i arabskiej. Była też słodka pastilla z miodem, świetne ciasteczka i miętowa herbata.


W części artystycznej występowały kapele gnawa, tancerze, połykacze ognia, odbywały się też zabawne konkursy: Basia wygrała czerwoną suknię, a ja srebrne lustro, oprawione w kość słoniową. Przede wszystkim jednak pracowaliśmy – robiąc cenne znajomości (była grupa Rotarian z Krakowa!) i dogadując sprawy z gospodarzami. Malarka Fatma Z. chyba jednak przyjedzie ze swoimi obrazami i pokażemy je u Wyspiańskiego. Właśnie skończyła pisać książkę o kuchni marokańskiej!!! No, fajnie było.



2011-07-29 :: Święto Tronu

Jedziemy na marokańskie Święto Tronu - uroczystość odbywa się w Victorii, w pełnej gali. Gości wita Pan Ambasador z żoną, przybędzie wiele egzotycznych osób, jak zawsze można liczyć na wspaniałe menu, kucharzy z Rabatu, w ogóle wielki świat. Pełny blask Afryki. Będziemy jeść pastillę i pić wino w Waszym imieniu. No i załatwiać sprawy Festiwalu!



2011-07-27 :: Pora coś zrobić

Ndchodzi czas, żeby coś zrobić. Spróbuję pisać bajki dla dzieci. Nie znam właściwie technologii. Może i dobrze. Mam trochę pomysłów. Zawsze odrobinę będzie do przodu.



Strona: 1 2 3 4 5 6 7 8 9 10 11 12 13 14 15 16 17 18 19 20 21 22 23 24 25 26 27 28 29 30 31 32 33 34 35 36 37 38 39 40 41 42 43 44 45 46 47 48 49 50 51 52 53 54 55 56 57 58 59 60 61 62 63 64 65 66 67 68 69 70 71 72 73 74 75 76 77 78 79 80 81 82 83 84 85 86 87 88