O mnie
Galeria
Wystawy
Teksty
Film
Książki
Księga gości
Kontakt
strona główna

2011-10-30 :: Zdjęcia

Całą noc wywoływałem zdjęcia z Zimbabwe. Co za pech! Konwerter był ustawiony na jpg zamiast na Tify i teraz nie zaingeruję już w obrazy. Mogę to przypisać tylko permanentnemu zmęczeniu. No, nic. Jak będzie trzeba to się powtórzy cały proces - tylko kiedy? Na pierwszy ogień do druku pójdą foty z Mbare - jest tam kadr godny nagrody i polityczny zarazem. Na razie muszę jakoś łatać - zanim się przygotuję do pisania poważnych tekstów. Równocześnie powtarzam francuski, szkolę na nowy system, o horoskopach całkiem zapomniałem. Cała konstrukcja ledwie sie trzyma. Na pociechę powiem, że zdjęcia z Afryki wyszły lepiej niż myślałem. O kurczę! Portrety muszę pomniejszyć i posłać uczestnikom wycieczki... Przepraszam!



2011-10-27 :: Powrót z gwiazd

Odkąd wróciłem z Zimbabwe, każdego dnia wybucha bomba atomowa. Doszło do tego, że nie przygotowuję się na lekcje francuskiego - kto mnie zna, ten wie, co to oznacza. Ciężki rozkmin. Chowam się w przestrzeni snu. Robię tylko to, co jest konieczne, bo dookoła świat pędzi  z prędkością ponaddźwiękową. Redakcję powoli trafia szlag - może w ogóle prasę, bo te zjawiska są przecież ogólne. Przeprowadzamy się w nowe miejsce, bez starych naczelnych, za to z nowym systemem komputerowym - trzeba go opanować. Czy się cieszę, że mnie jeszcze nie wypieprzono? Nie wiem. Jestem daleko od Harare, Adis i Bamako. Coraz dalej.



2011-10-26 :: Pamiętnik reżysera festiwalu

Niedzielny wieczór 23 X...


...w „Klimatach Południa” ustawiono stoły w podkowę, polscy kucharze wnieśli marokańskie potrawy, kelnerzy rozlali wina, a Wojtek Sochaczewski – zagrał na bębnie wielki galop z Zimbabwe. Wolontariusze i organizatorzy festiwalu „Barwy Świata: Maroko w Krakowie” – zainaugurowali zasłużoną fetę - po 8 miesiącach ciężkiej pracy i 5 dniach festiwalowego transu – szczęśliwi, chociaż wykończeni.


Galop na bębnie był specjalnie dla mnie. Zaledwie kilka dni wcześniej fotografowałem słonie i podchodziłem zebry w Hwange National Park, medytowałem nad wodospadami Victorii, płynąłem barką po Zambezi, popijając wspaniałe, zimne piwo o tej samej nazwie. Byłem na Sanganai – wielkim spotkaniu kultur południowej Afryki. Byłem w Raju. W jego wielkim i mistycznym centrum. A zaraz później znalazłem się na scenie Śródmiejskiego Ośrodka Kultury, gdzie odpaliliśmy 25 imprez. Festiwal „Barwy Świata: Maroko w Krakowie” przeszedł przez miasto jak piaskowa burza i był naprawdę fantastyczny.


Jak to się wszystko zaczęło?


Początek marca 2011...


...w ambasadzie Maroka, opowiedziałem o podróży pierwszego Polaka - Jana Potockiego – na Zachód Orientu, która wypadła równo 220 lat temu. Mówiłem o partnerstwie Krakowa i Fezu, relacjonowałem własne wyprawy... i tak, od słowa do słowa... zostałem zaproszony na przyjęcie.


Kolację przygotowała piękna, czarnowłosa żona konsula, w fantastycznej, czerwonej sukni. Na stole stało ze 60 potraw – pikantnych przystawek, tadżinów, kus-kusów, była pastilla, były słodkie ciasteczka – a mocne wino lało się jak woda. Konsul grał na gitarze i śpiewał po francusku: „...pendant que je chantais, pendant que je t'aimais, pendant que je rvais, il tait encore temps...” A jego piękna żona opowiadała o życiu dworskim i o Tuaregach. Takiego wieczoru można było uwierzyć we wszystko, nawet w to, że Maroccan Tourist Oficce przyśle do Krakowa samolot pełen kupców, kucharzy, artystów, a Jerzy Zoń zamieni Mały Rynek w Plac Jemmaa El-Fna, ot tak, po prostu, dla kaprysu. Postanowiłem zrobić festiwal. Po raz pierwszy w życiu.


Przyjaciele zachwycili się pomysłem. Dr Adam Rybiński ofiarował na wystawę unikalną kolekcję portretów kobiet arabskich z początku poprzedniego stulecia. Józef Baran i Aśka Van der Brug postanowili przetłumaczyć wiersze Tuaregów, które miały zostać odczytane w Krakowskim Salonie Poezji Anny Dymnej w Teatrze im. Juliusza Słowackiego. Dr Katarzyna Jarecka Stępień z UJ zgodziła się zorganizować blok wykładowy i zostać dyrektorem imprezy, a Leszek Kolczyński – właściciel portalu Poezja Polska – dał lokal i ofiarował wsparcie. Wciąż jeszcze czekaliśmy na samolot pełen marokańskich artystów, na potwierdzenie wizyty burmistrza Fezu i na pieniądze z Royal Air...


Początek maja 2011...


...w Krakowie wybuchł festiwal Afrykański. Dyrektor Filip Kitundu opowiadał mi zmęczonym głosem, jak codziennie oswaja lęk przed klęską. Był wykończony, zestresowany, szarpał się bez pieniędzy z ogromną imprezą – i pewnie by w końcu poległ, gdyby nie wolontariusze – fantastyczna młodzież z uniwersytetu. Filip obiecał mi przekazać swoich ludzi. Ludzie byli chętni.


Wkrótce potem z pomocą przyszło miasto. Dało sale, plakaty, zaproszenia, zorganizowało promocję w autobusach, ofiarowało niewielką, chociaż bardzo ważną kwotę pieniędzy... I gdyby jeszcze przyleciał obiecany samolot – zmienilibyśmy Kraków w prawdziwe Maroko.


Czerwiec 2011...


...impreza zaczęła się rozrastać. Z zaplanowanej jednej, mojej, wystawy fotograficznej – zrobiły się cztery. Paulina Sobieszkoda sprowadziła 10 filmów, które postanowiła wyświetlać w 2 różnych miejscach Krakowa. Dominika Kustosz ściągnęła sklepy z marokańskim rzemiosłem – nawet z Marrakeszu. Kasia Jarecka organizowała wykłady, imprezy dla dzieci i młodzieży. Do festiwalu dołączały organizacje, instytucje, życzliwi ludzie, eksperci, darczyńcy, sponsorzy, przyjaciele... Antoni Bartosz. Anna Gawron. Janusz Paluch. Paweł Głowacki. Anna Dymna, pani prof. Aleksandra Kasznik Christian, pani mecenas Janina Zielonka... Ruszyła maszyna, której nie dało się zatrzymać.


Październik 2011


...i wtedy wyjechałem do Zimbabwe. Do kraju, gdzie krokodyl zjada słońce. Gdzie wielka, prastara kultura, sąsiaduje z oszałamiającą naturą. Gdzie wieczór zachodzi krwawo nad Zambezi. Gdzie duchy tańczą nad wodospadami Victorii, gdzie Livingstone i Rhodez... I mówiąc szczerze marzyłem żeby tu pozostać. Niestety - zbliżał się festiwal.


Czy to prawda, że wszedłem na scenę prosto z samolotu? Prawie tak, chyba, być może – nie pamiętam. W oczach wirowały mi jeszcze obrazy Great Zimbabwe... a dookoła arabskie tancerki robiły taniec brzucha. W uszach miałem cudowne dźwięki mbiry, tymczasem w koło grały bębny. Przed chwilą jadłem krokodyla – wszędzie w koło serwują słodkie ciasteczka. Toczy się Festiwal... Marcin Wilk snuje opowieść o Potockim. Daria Arsenicz i Yousef Sh’hadeh czytają poezje arabskie, tańczą Hayfa Hazine i Małgosia Kujawa, dr Kasia prowadzi warsztaty kaligrafii arabskiej, Soufiane Azzane opowiada o Maroku, kucharze z Shisha Clubu rozdają harirę i herbatę miętową...


Festiwal szedł jak tajfun, aż do oszałamiającego pięknem poezji Salonu Anny Dymnej. I chociaż samolot z Rabatu nie przyleciał, choć udział Marokańczyków ograniczył się do ofiarowania nam 24 flaszek wina, choć ambasador nie trafił na otwarcie imprezy, ani na własną konferencję prasową (a przecież był w Krakowie) – trudno. W niedzielę świętowaliśmy zwycięstwo. Wielki Finał.


Ps. Bardzo dziękuję wszystkim wolontariuszom:


Basi Zarębie, Marcie Krakowieckiej, Karolinie Koźlak, Bartkowi Przybylskiemu, Monice Czerniejewskiej, Agnieszce Gabriel, Kamili Klimuszko, Agnieszce Siewicz – wszystkim, którzy poświęcili się dla... Krakowa i Afryki.


Dziękuję najserdeczniej i najpiękniej jak umiem „Dziennikowi Polskiemu”, a szczególnie - red. Piotrowi Legutce, Marcinowi Baranowi, Zbyszkowi Bartusiowi, Tomkowi Jamrozikowi, Wackowi Krupińskiemu, Marokowi Długopolskiemu i Agnieszce Malatyńskiej.


Dziękuję krakowskim Rotarianom za sponsoring.


 



2011-10-23 :: Salon

Idę na salon Anny Dymnej - to już ostatnia impreza festiwalu - i czuję się, jakby mnie mieli wkrótce wypuścić z więzienia. Ale Wy przecież umieracie z ciekawości, co stanie się  z kapitanem Muchą. Otóż niedługo nasz bohater ukryje Barettę w berecie i odbije wraz z Pomarańczką porwany samolot. Potem będzie kopał diamenty w ogródku.



2011-10-20 :: Otwarcie

Wczoraj otworzyłem Festiwal w Wyspiańskim, a dziś Impreza główna. Jestem bardzo zdenerwowany, zmęczony, zagubiony. 8 miesięcy pracy! 25 imprez! Ale to przecież nie tylko mój wysiłek. Wielu wspaniałych ludzi mi zaufało, wielu dało swoje pieniędze, wsparcie itd. Tak bardzo chciałbym stanąć na wysokości zadania, dać z siebie wszystko, ładnie to poprowadzić i zakończyć bez nerwów, z klasą. Potrzebuję tylko pomocy z Góry. Daj Bóg! Odczuwałem Go mocno w Zimbabwe... Wobec obcej kultury człowiek zwraca się zawsze do tego co swoje i mocne. Dla mnie mocny jest Jezus - piszę to bez osłonek.



2011-10-19 :: Byłem w Zimbabwe

Byłem w Zimbabwe! Przeżyłem największą, najpiękniejszą przygodę życia. Absolutne szczęście. Z fantastycznymi ludźmi, jakich nigdy wcześniej nie spotkałem i nie wiedziałem nawet, że tacy są. To była nagroda od losu za zły rok i ciężką pracę nad festiwalem, pracę, która wydawała się bez sensu. Ponieważ jestem wierzący, dostrzegam w tym wydarzeniu komunikat. Jaki, jeszcze nie wiem. Spróbuję jednak być lepszym człowiekiem. Niech się to dobro potoczy... 



2011-10-17 :: Powrót z gwiazd

Victoria Falls. Miejsce gdzie narodziłem się na nowo. W samym sercu Afryki! Errolu, Kubo, Aniu, Madziu, Moniko, Urszulo, Małgosiu! Dziękuję Wam za te szczęśliwe chwile.



2011-10-06 :: Plan był taki

Plan był taki: jak dojadę na Okęcie i się przemogę, to wsiądę do samolotu do Amsterdamu. Jak nie, no to trudno - zostanę w Warszawie. Ale załóżmy, że pojadę! Jak w Amsterdamie się poczuję źle -  zostanę na miejscu i będę podążał śladami Camusa oraz Jacquesa Brela. A  jak się poczuję dobrze - jadę do Nairobi. W Kenii zobaczymy. Jak się poczuję źle i będę miał już dosyć całej tej podróży, to odwiedzę Masajów i wracam koleją. Jeśli jednak dam radę, to zapylam jeszcze 3 godziny do Harrare.  Męczące. Długo. Moje nie ukochane samoloty. No ale... Czarna Afryka!



2011-10-05 :: Gonitwa

Ciegle za czymś gonimy i w tej bieganinie zapominamy o pięknie chwili. O tym, żeby pozbierać kasztany na Plantach, posiedzieć sobie pod Wawelem, spokojnie wypić kawę - normalnie żyć. Jak wreszcie przestanę wariować, jak minie festiwal Maroka, to se odpocznę. Nie będę robił nic. Będę się delektował chwilą.



2011-09-20 :: Mój wywiad telewizyjny

Zapraszam wszystkich na telewizyjną promocję festiwalu: Materiał został opublikowany w ramach kolejnego (już 15. wydania) internetowego magazynu kulturalnego IMAK. Nagranie jest dopstępne w serwisach www.korgo.tv, www.poezja-polska.pl, www.youtube.pl/poezjainfo


Adres:http://www.youtube.com/embed/MvAGGHDfHAM?rel=0  


 



Strona: 1 2 3 4 5 6 7 8 9 10 11 12 13 14 15 16 17 18 19 20 21 22 23 24 25 26 27 28 29 30 31 32 33 34 35 36 37 38 39 40 41 42 43 44 45 46 47 48 49 50 51 52 53 54 55 56 57 58 59 60 61 62 63 64 65 66 67 68 69 70 71 72 73 74 75 76 77 78 79 80 81 82 83 84 85 86 87 88