O mnie
Galeria
Wystawy
Teksty
Film
Książki
Księga gości
Kontakt
strona główna

2011-03-20 :: Zoo
Poranny spacer do ZOO. Niewielu ludzi. Godni podziwu rowerzyści na VTT, ale mają krzepę!, biegacze, starsi państwo z kijkami - taki styl chodzenia zaczyna się upowszechniać. W tle spaceru - Bielany. Dawno już tam nie byłem, teraz myślami bardziej jestem w pałacu Hassana II i M6. Pomyślełem - niech sprawy same się ułożą. Priorytety to nauka francuskiego i pisanie, budowa balkonu, w tle festiwal, a wyjazd na dalekim planie. Zapewne pod koniec roku albo prędzej w lutym 2011. I nie jest przesądzone. To mógłby być Dakar. Jako baza wypadowa w różne części Afryki. I do Mauretanii, i do Mali, i do Ghany...

2011-03-19 :: Uspokojenie
Przyjaciele pytają mnie, co chcę sobie udowodnić Festiwalem Maroka? Udowodnić nic. Najwyżej czegoś się dowiedzieć, coś wyrazić, coś stworzyć. Sprawdzić wreszcie, czy moich pomysłów nie da się zrealizować, bo są zbyt pojemne, ogromne, wymagające sztabu pracowników, czy może podejmując proces i angażując w tą ideę innych, dam radę tak nim posterować, żeby osiągnąć jakąś ważną jakość. Coś fajnego dla wszystkich. Coś za darmo? Za pieniądze sponsorów? Jest to próba genralna przed założeniem stowarzyszenia fotografów, biorących na siebie także stronę społeczną tej pasji - angażujących się w przełamywanie barier społecznych (uczenie inwalidów), narodowościowych (integracja afrykańska), walczących z tabu i pokazujących świat, jakim jest.

2011-03-15 :: Dorota
Miała na sobie olśniewające buty - wysokie, białe, z baraniej skóry, odwróconej włosiem do góry, nigdy wcześniej takich nie widziałem. Miała intrygujące spojrzenie: czujne, jasne, uśmiechnięte, zaciekawione światem. Spojrzenie dziewczyny, która w razie potrzeby potrafi pokonać strach. Wsiąść na wielbłąda i pojechać do Nigru z karawaną solną. Po między butami a spojrzeniem rozciągał się płaszcz nerwicy. Dorota wciąż się denerwowała, że Abdullach od 2 tygodni nie przysyła zapłaconych towarów. Telefonowała, wyklinała, łamała sobie palce. Staliśmy we troje w sklepiku o powierzchni 5 metrów kwadratowych. Moja żona zagłębiła dłonie w walizce z marokańską biżuterią, a ja zadałem pierwsze pytanie. Pytanie o Tanger. - Jak to co robiłam w Tangerze? Dorota uśmiechnęła się filuternie. Organizowałam wyprawy muzułmanów do Mekki... Potem nauczyła mnie kupować lampy.