O mnie
Galeria
Wystawy
Teksty
Film
Książki
Księga gości
Kontakt
strona główna

2011-12-10 :: Po Festiwalu

Jakże daleko już od festiwalu Maroka! Przetoczyło się tyle spraw i tylko żal: że Ambasada zlekceważyła nasz wysiłek, ambasador nie przyszedł na imprezę, ba olał własną konferencję prasową!!!, nie przywiózł obiecanych kucharzy, że żona konsula nie przyjechała opowiedzieć o kuchni Maroka, a jej mąż nie zagrał na gitarze, że mer Fezu miał to gdzieś, a największy marokański rozrabiaka rozkładał coś, co miało służyć promocji jego kraju. Mnie tam nic. Efeky są takie: Festiwal, który mógł być imprezą coroczną nigdy więcej się nie odbędzie - teraz koleżanki myślą o Korei,  a ja o Zimbabwe i w ogóle Afryce. Marokańczycy są w Krakowie spaleni - jako ludzie niepoważni, z którymi nic nie da się załatwić i nie warto.  No tak! Mówienie o odmienności kultur - to wiecie - zostawcie mnie. Bo w końcu ktoś napisze skargę do Króla. A taka skarga...



2011-12-06 :: Mówi Afryka

Rozpoczynam realizację projektu "Mówi Afryka". Czas trwania: 2012 - 2014. Własność pomysłu: ja i Jacek Wrzesiński. Partnerstwo: Ruch Mobilności Afrykańskiej. Efekt: współpraca z fotografami z całej Afryki, utworzenie panafrykańskiego związku fotografów, wspólne przedsięwzięcia wydawnicze i edukacyjne.



2011-12-03 :: Dlaczego w Kongo... cd.

Tutsi mianowali prezydentem Konga Laurenta Desire Kabilę, chciwego i brutalnego polityka, który prowadząc ciągłe wojny wyniszczył kraj i w końcu został zastrzelony w pałacu prezydenckim przez własnego ochroniarza, którego natychmiast zabili inni ochroniarze. Tego samego dnia - 17 I 2001 - bogaty kartel górniczy wywiózł w tajemnicy zwłoki prezydenta do Zimbabwe i pomógł jego synowi przejąć władzę.


Joseph Kabila miał wtedy zaledwie 25 lat, pracował jako taksówkarz, był nieznany w Kinszasie, mówił w języku suahili, a nie jak większość rodaków w lingala. „Pamiętam, jak wydawał się przytłoczony – wspomina angielski korespondent Tim Butcher. – Tonął w źle dopasowanym garniturze, a jego oczy poruszały się niespokojnie, gdy grupa przywódców plemiennych w skórach lampartów składała mu hołd... Wokół kręcili się bojówkarze z bronią gotową do strzału.” Za doprowadzenie do sukcesji Kabili firma wydobywcza została hojnie nagrodzona koncesjami...


Wspólnota międzynarodowa zajęła się Kongiem dopiero w 2006 roku, kiedy kosztem 400 milionów dolarów ONZ zorganizowała pokazowe wybory, zbojkotowane zresztą przez główną partię opozycyjną. Urny do głosowania wożono łódkami dłubankami, motocyklami i helikopterami do 47 tysięcy punktów wyborczych. Wieśniacy maszerowali całymi dniami, żeby wziąć udział w głosowaniu, z nadzieją, że wreszcie skończy się epoka upadku najbogatszego państwa Afryki. Tuż przed ogłoszeniem wyników wybuchły zamieszki, zginęło 100 osób, ambasadorowie 14 krajów i szef misji ONZ w Kinszasie ukryli się w willi jednego z kandydatów na prezydenta... Zwycięzcą został ogłoszony Joseph Kabila. 5 grudnia 2011 było całkiem podobnie.