O mnie
Galeria
Wystawy
Teksty
Film
Książki
Księga gości
Kontakt
strona główna

2012-06-06 :: Frankofoński Fotograficzny

Frankofoński Maraton Fotograficzny. Zasady są proste, co 2 godziny otrzymujemy 2 tytuły francuskich piosenek, które w całości widnieją na FB if.cracovie. Po odliczeniu czasu na zrozumienie zadania i opracowanie zdjęć w komputerze – pozostaje nam nie więcej niż godzina na wykonanie fotografii. Jest nerwowo, aparat i lampa odmawiają współpracy, słońce co chwila chowa się za horyzont – wszystko idzie źle. Na szczęście jestem w zespole z Kasią Patecką, która uszyła flagę francuską, kupiła tusze, ma fajne pomysły, pilnuje sprzętu i pamięta o konieczności uzyskania pisemnej zgody od fotografowanych przechodniów. W Warszawie, pod telefonem, czeka Mateusz – nasz tłumacz, w kawiarni na Stolarskiej siedzi Jacek ze swoim makiem. Może dlatego, w ostatniej chwili, Mistrz przypomina sobie kilka zapomnianych chwytów i… pstryk. Zespół FotoArt się broni technicznie. Takie to były zabawy… A dla Instytutu wielki plus, że mu się chce – po prostu.



2012-05-28 :: Stumilowe

Kupiłem buty. Wbrew pozorom, jest to fakt znaczący. Buty tworzą postać. Nadają ruch. Oznaczają wybór. Są to buty bojowe, sięgające wysoko ponad kostkę, można w nich pokonać Atlas, puścić się przez Saharę, dotrzeć do Nigru, żeby na własne oczy oglądać rebelię Tuaregów, można wędrować od Bamako do Timbuktu, wskakiwać w biegu do pociągu i wyskakiwać z ciężarówki. Więc tak. Buty Mungo Parka naprzeciw krakowskim sandałkom, klapkom, espadrylom bezpiecznej i nudnej codzienności.



2012-05-18 :: Robota

Mam to wysane z mlekiem matki. Redagowanie jest marketingiem, a marketing służy sprzedaży reklam, egzemplarzy - wiem jak się gra na tym delikatnym instrumencie, a właściwie mechanizmie, mam 100 pomysłów na minutę, twórcze ADHD, odbywam dziesiątki spotkań - sprzedaję, kreuję, eksploduję. Marka pisma, ogranie tytułu, promocja, dystrybucja, redystrybucja, organizacja imprez, praca z wolontariuszami - mi to idzie letko.  Tak naprawdę decydują kilometry przemierzonego chodnika, setki spotkań, tysiące rozmów telefonicznych. Na szczęście każden mnie kocha, a  i wygląd mam poważny. W odwodzie Afryka. To jest taki mój wolontariat, w sensie, że działam społecznie czyli z najwyższych duchowych pobudek, a nie broń Boże merkantylnych, o nie! No, ale pracy brak. Niestety.