O mnie
Galeria
Wystawy
Teksty
Film
Książki
Księga gości
Kontakt
strona główna

2012-10-12 :: Mauretania

Za oknem płynie żółć. Potem brąz. Z rzadka uderza oślepiający flesz słońca, odbitego nagle w dachach blaszanych bieda domków. Wokoło tylko piach i kamienie, glina i kamienie, asfalt i kamienie. Wielka rozgrzana kuchnia Sahelu. Po stanie samochodów widać, że to Mauretania. Saharyjskie auta przypominają wielkie, cmentarne wraki – straszliwie pogięte, zdeformowane, zapadające się ku szosie albo dziwacznie wybrzuszone w jedną stronę – pozbawione świateł, klaksonów, obładowane ciężkimi workami ziemniaków –  straszą po nocach jak wampiry. Za dnia są jednak pełne dumy, lśnią w słońcu, jakby chciały krzyknąć: - My, weterani szos, jesteśmy nie do zastąpienia...


Tuż za zakrętem czeka patrol drogówki. - Proszę otworzyć drzwi – żąda gruby policjant.– Widzę tu wielki bałagan, co w naszym kraju jest przestępstwem. Ponieważ złamał Pan przepisy o zdrowiu publicznym – wymierzymy mandat...


Afryka! Afryka!



2012-10-12 :: W drogę

 Na posiedzeniu Zarządu, w dniu 12.10. 2012 r., zostałem przyjęty  w poczet członków Polskiego Towarzystwa Afrykanistycznego. Długo oczekiwana satysfakcja. Wśród gigantów jestem zaledwie wróbelkiem. Ale jestem!



2012-10-11 :: Toast za Mo

Na wiadomość o przyznaniu wielkiej literackiej czekaliśmy w Cafe de Paris w Casablance, gdzie mają już Internet, więc mogliśmy od razu posłać gratulacje staremu kumplowi Mo Janowi. Znamy się jeszcze z czasów Armii Ludowo-Wyzwoleńczej. Służył wtedy z wielkim zaangażowaniem w komuszym wywiadzie, świadcząc przy okazji usługi czerwonej propagandzie, tłamszącej szczególnie rekrutów z Tybetu.


Przechadzając się po wspaniałym ogrodzie naszej ambasady, którą Jan odwiedzał z okazji spotkań literackich, dużo gadaliśmy o jego drugiej książce: „Hong gaoliang jizu” - którą czuć było na kilometr Marquezem. Mówiłem mu, że strasznie to nieprawdziwe, sztucznie i w ogóle - na Zachodzie się jednak nie kapnęli, a reżym też wolał realizm magiczny od krytycznego. Mo, podobnie jak Mao, poszedł więc jedynie słuszną drogą. Dziś ma obfite piersi, pełne biodra i przebywa, gdy tylko zechce w krainie wódki. Zdrowie!