O mnie
Galeria
Wystawy
Teksty
Film
Książki
Księga gości
Kontakt
strona główna

2014-05-21 :: Projekt "Borzęcin"

„Borzęcin” Józefa Barana – autora ponad 30 książek - to dokonywany przez niemal półwiecze liryczny opis rodzinnej wioski, przypominający Macondo z powieści Marqueza, czy Drohobycz ze „Sklepów Cynamonowych” Schulza. Poeta stworzył oryginalną wizję zamkniętego świata, w którym żyją realni ludzie zaklęci jakby w baśniowym czasie, zatopieni w rytualnych czynnościach, wśród natury, będącej ich piekłem, rajem, przeznaczeniem i wybawieniem z cierpień. Poeta opisuje ten świat w kolejnych odsłonach i stadiach umierania, wskrzeszając niekiedy na chwilę, jak Kantor swoich bohaterów z Wielopola – dla wygłoszenia kwestii, czy wykonania gestu - i pozwalając im na powrót pogrążyć się w wieczności, aż do finału, wyznaczonego przez realistyczny i metaforyczny pogrzeb matki. Całościowość i kompletność tego świata, a także wewnętrzna dynamika mitu, pozwalają rozpoznać w „Borzęcinie” Arcydzieło. Zdumiewa, ile  z jednej wsi można wysnuć „kosmicznej” poezji! Jako redaktor i autor zdjęć, jestem dumny, że biorę udział w tym projekcie.



2014-05-18 :: Borzęcin

Redaguję książkę Józefa Barana, książkę szczególną, bo powstającą na zamówienie wsi, w której poeta się narodził. Mogę Wam coś polecić, wspomnienie tyleż humorystyczne, co szokujące:
"Rozmowy z moją 85 - letnią mamą, która znakomicie się trzyma, ale ciągle narzeka. Tymczasem jej sąsiadka Wiktoria – co prawda o 5 lat młodsza – za to zgięta w kabłąk – zdecydowała się za namową córki na lot do Ameryki. Wzbudziło to pewną sensację. W tym wieku ludzie na wsi wybierają się już tylko w daleką podróż do Pana Boga. Pewnie można by tę wielką wyprawę Wiktorii Ciochoń z Borzęcina porównać do wyprawy Kolumba, jeśli zważyć, że był to jej pierwszy i chyba ostatni wyjazd za granicę. Oto, co napisała do mojej mamy:
„Niech będzie pochwalony Jezus Chrystus. Kochana sąsiadko Pani Baranowa z całą Rodziną skreślam do was parę słów, my Bogu dzięki zajechaliśmy z córką Marysią szczęśliwie i na razie czujemy się dobrze... Podróż my mieli bardzo dobrą, obsługa i wszystko tak było zorganizowane że ani się tego nie da opisać. W samolocie tak się dobrze siedziało czy w górę się wznosił czy na dół lądował, to tak samo szedł równo. Zapowiadali że idzie wielka burza ale gdzieś obeszła i jechało się bardzo dobrze, a samolot był bardzo duży i jechało w nim bardzo dużo ludzi, bo wszystko jechało do Stanów. Raju. już czekał na nas na lotnisku i do domu zajechaliśmy jeszcze za widoku, w domu my trochę odpoczęli, trochę my zjedli i wykąpaliśmy się i poszliśmy spać A dzisiaj jest niedziela i byliśmy w kościele rano na godz. 8. Kościół jest bardzo duży, nowo wybudowany jeszcze nie ma w nim ołtarzy tylko msze św. odprawiają na takim stole prowizorycznym a ławki już mają po obu stronach kościoła, a przez środek mają takie szerokie przejście, a bokami koło muru jest takie wąskie na 1 m. a do każdej ławki są przybite półki, a na każdej półce są 3 książki i w kościele modlą się na tych książkach, a z domu już nie noszą w torebkach. Tam do komunii przystępuje cały kościół, tylko, że niektórzy biorą komunię św. do rąk, a niektórzy do ust jak u nas tylko też na stojący, tam na pieszo nikt nie chodzi tylko wszyscy jeżdżą autami tak do kościoła jak i wszędzie, tam sąsiad też nie chodzi do sąsiada, w ogóle się nie znają. Tam domy są na biało pomalowane, a każdy dom jest na suterenie postawiony, tam pokój ma 3 m. wys. 4 – 5 szer. Są różne i większe i mniejsze, a na podłogach dywany różne, a chodzi się w skarpetkach, a pali się gazem, a jak się wyjdzie przed dom, to w pantoflach, tam nie chowają ani kur ani kaczek, tam mało gdzie jaki ptak lata, tam jest inny świat. Na tem kończę. Pozdrawiam was mile wszystkich z Rodziną”.



2014-05-18 :: Dom rodzinny

"dawna stolica świata/przez jego Wielką izbę/ przebiegały/wszystkie równoleżniki i południki/dookoła niego krążyło słońce/co odbijało się zimą/niby  w lusterku/w kuchennym piecu/nad domem wisiało niebo/pod domem/zakopane było piekło/wokół serdecznego palca mamy/obracała się planeta/dziś dom/to już tylko mała szkatuła dzieciństwa/z zabytkowymi rodzicami/odnajduję ją w każde wakacje/ukrytą między drzewami" - pisze Józef Baran, a ja mam odnaleźć ten mityczny dom wędrując z aparatem po wsi Borzęcin. Niemożliwe! Książka jednak powoli powstaje!