O mnie
Galeria
Wystawy
Teksty
Film
Książki
Księga gości
Kontakt
strona główna

2014-05-31 :: Pożegnanie ze Strażą

Dziś zakończyłem pracę w Straży Miejskiej Miasta Krakowa, gdzie byłem zatrudniony od sierpnia 2013 jako „pomoc administracyjna”. W tym czasie opracowałem narzędzia zmiany, które przekształciły się w naukę nieformalną, którą nazwałem „Dydaktyką ekstremalną.” Były wśród nich prace analityczne, projekty działań i szkolenia. Przeszkoliłem 300 strażników miejskich w autoprezentacji, komunikacji społecznej, analizie transakcyjnej i technikach wystąpienia publicznego.


Dziś chciałbym podziękować wszystkim osobom, które mi pomagały: Księdzu Jackowi Stryczkowi, intelektualiście i praktykowi zarządzania -  za ofiarowanie ciekawych idei i drogich narzędzi spójności; Panu Jarosławowi Flisowi, specjaliście od samorządowego PR, za konsultacje; Panu Michałowi Paluchowi – trenerowi społecznemu z Transgranicznego Centrum Wolontariatu w Cieszynie – za dyskusje nad projektami zmian w kontekście antropologii adekwatnej. Jestem też wdzięczny osobom, których dorobek znam tylko z lektury – Panu prof. Andrzejowi Blikle - walczącemu przekonywująco z technikami zastraszania pracowników i prof. Ryszardowi Stockiemu - orędownikowi pełnej partycypacji w zarządzaniu. Dziękuję członkom powołanego przeze mnie Zespołu Kreatywnego ds. Wizerunku za próbę wypracowania koncepcji dostosowania Straży Miejskiej do oczekiwań obywateli, Straży, która pomaga ludziom i informuje samorząd o potrzebach mieszkańców. Dziękuję Panu Markowi Aniołowi za lojalną i uczciwą współpracę, a także ogromny i pełen poświęcenia udział w opracowaniu pierwszego profesjonalnego Raportu Straży Miejskiej.


Moja misja jest zakończona. Wracam do zawodu. Tym wszystkim, którym zależy na pozytywnych zmianach w Straży życzę powodzenia i sukcesów w służbie. https://www.youtube.com/watch?v=VVcsQ2ZcVbc



2014-05-29 :: Slajdowisko

Tunezyjskie slajdowisko, czyli wszystko, co chcielibyście wiedzieć o kobietach Orientu, a o co wstydzicie się zapytać (i nie tylko): Piwnica pod Baranami, poniedziałek, godz. 19. Dozwolone od lat 18. www.klubpodroznikow.com/slajdowiska/1838-jasminowa-mozaika-tunezja Wieczór zapowiada się fajnie, bo po slajdowisku losujemy w ramach miesięcznego konkursu także grubsze nagrody (plecaki od Jack Wolfskin). Będą też nagrody prosto z Tunezji!



2014-05-25 :: Czas historii

Mam na biurku chłopskiego „Pana Tadeusza”, a może „Sklepy cynamonowe”? Jednym słowem „Borzęcin” Józefa Barana i od kilku dni myślę o czasie tej książki. Z nadmiaru pracy, zaproponuję tylko kilka łatwych furtek interpretacyjnych (bo strumieni czasu jest tu wiele) . Zacznę od czasu historycznego.
Wspominałem już o micie założycielskim wsi, która została (rzekomo!) zbudowana przez jeńców tatarskich po wiktorii wiedeńskiej. Poeta nie wykorzystuje jednak tego wątku. Chciałoby się powiedzieć – szkoda. Sam wygląda jak Tatar: ma czarne oczy, czarne włosy, jest krępy i zdolny do bitki, a w Borzęcinie mieszka wiele drobnych dziewcząt o bladych licach i czarnych, skośnych oczach. Czy ci ludzie nie tworzyli historii? Przeciwnie. Wieś zesłańców zapamiętała bitwy konne pomiędzy Borzęcinem Górnym, a Borzęcinem Dolnym - z udziałem samopałów, (dziś nazwalibyśmy je „ustawkami”.) które musiały być wydarzeniami nie mniej ważnymi jak pożar lub powódź. W książce nie ma jednak śladu po owych bitwach, a nawet po Wielkiej Wojnie i drugiej wojnie światowej. Dlaczego? Więzienie, wyspa „Gore”, nie ma bowiem własnej historii.
„chyli się słonce nad Wawelem stodoły
i zapada nad ojczyzną-ojcowizną
już dotyka głowy mojego ojca
Rejtana stojącego u wrót…
…………………………………………….
tyś stodoło jedynym Wawelem po przodkach
przenoszonym na plecach z pradziada na wnuka
z sąsiekiem pustym gdzie składano łupy
wydarte ziemi burzom i przymrozkom…”

Stodoła. Jedyny zabytek Borzęcina, perfidnie zestawiona z zamkiem królów polskich… rozpada się i gnije. Natura wygrywa odwieczną wojnę z człowiekiem, który z pańszczyźnianego chłopa przeistacza się w niewolnika elektroniki i Internetu. Innej historii nie będzie. Nie zdarzy się nic, poza odwiecznym rytuałem umierania.
W Borzęcinie brakuje czasu historycznego, ponieważ pozostaje on, WYSPA BORZĘCIN, w czasie kosmicznym.